Wycieczka rowerowa do Owińsk.
Dziś ruszamy na pierwszą w tym roku wycieczkę rowerową. Niesprzyjająca pogoda i wakacyjny wyjazd sprawiły, że do tej pory nie udało nam się wybrać na dłuższą przejażdżkę.
Z Poznania jedziemy na północ, by ścieżką wzdłuż prawego brzegu Warty opuścić miasto i dalej przez Koziegłowy i Czerwonak dojechać do miejscowości Owińska. Mijamy po drodze betonowe ruiny. To pozostałość po porcie rzecznym, z którego transportowano zapewne zboże ze znajdujących się powyżej elewatorów. Przypuszczamy, że betonowy budynek pełnił funkcję żurawia portowego, takiego na wzór gdańskiego - tak przynajmniej nam się kojarzy, gdy patrzymy na to, co pozostało. Przy ruinach robimy krótką, owocową przerwę.
Ścieżka wzdłuż Warty doprowadza nas do kładki łączącej Owińska z Radojewem. Ta wspaniała konstrukcja nie dość, że połączyła dwa brzegi rzeki, to stanowi również 👉doskonały punkt widokowy. Dziś jednak nie wspinamy się na taras widokowy, a po krótkim odpoczynku ruszamy w dalszą drogę. Kładka nie jest celem naszego dzisiejszego wyjazdu.
Znad brzegu rzeki Warty kierujemy się teraz na wschód. Mijamy stację kolejową w Owińskach i dalej ulicą Plażową docieramy na teren stawów powyrobiskowych. To dawna żwirownia, której teren został ciekawie zaaranżowany na cele rekreacyjne. Jedziemy groblą mając zarówno po lewej, jak i po prawej stronie zbiorniki wodne. Po około 500 metrach takiej jazdy docieramy do interesującego nas miejsca.
Po lewej stronie leży całkiem spory głaz. Ten jednak jest bardzo wyjątkowy. Wyznacza bowiem przebieg 17 południka długości geograficznej wschodniej.
17 południk przebiega przez aż 18 państw, zaczynając od położonej najbardziej na północ Norwegii, przez między innymi Polskę, Słowację i Węgry, aż po kraj położony najbardziej na południu – Republikę Południowej Afryki.
Jedziemy dalej. Kierujemy się teraz do położonej nieopodal miejscowości Potasze, gdzie w cieniu drzew posilimy się trochę przy mrożonej kawie i naprawdę pysznym, słodkim co nieco do niej. To będzie również dobra ochłoda przy dzisiejszych wysokich temperaturach.
Po słodkiej przerwie ruszamy w drogę powrotną do Poznania. Przez lasy Puszczy Zielonki, trzymając się niebieskiego szlaku, który dostarcza kilku nieplanowanych atrakcji w postaci powalonych drzew, docieramy pod szczyt Dziewiczej Góry. Dziś nie wjeżdżamy już na wierzchołek wysokiej na 145 metrów nad poziomem morza góry (wjechaliśmy tam 👉w zeszłym roku), a przez Kicin i Koziegłowy jedziemy dalej do Poznania. Zanim jednak wrócimy do domu, podjeżdżamy jeszcze na obiad, by uzupełnić kalorie 😉.
Naprzeciw baru, w którym zjedliśmy obiad dostrzegamy dwa pomarańczowe koziołki. Ustawione tu zostały przez przedsiębiorstwo wodociągowe Aquanet S.A. z okazji 160-lecia Spółki.
Podczas dzisiejszej wycieczki rowerowej przejechaliśmy ponad 40 kilometrów - całkiem sporo jak na pierwszy raz!
POZDRAWIAMY☺




















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz