Poznań - secesyjne Jeżyce

JEŻYCE to jedna z części Poznania, która do 1900 roku była odrębną wsią. Jej korzeni należy szukać już w średniowieczu. Jeżyce uważane były za jedną z najzamożniejszych wsi miejskich, jednak największy rozkwit nastąpił dopiero po przyłączeniu do Poznania. Wówczas nastąpił wielki boom budowlany, podczas którego powstały jedne z najpiękniejszych kamienic w całym mieście. Wybudowane w stylu secesyjnym, a więc bardzo bogato zdobione płaskorzeźbami, których motywem przewodnim jest natura (np. wijące się rośliny, zwierzęta) oraz twarze, a nawet całe ludzkie postacie. Ich projektantami byli najlepsi poznańscy architekci. Choć od powstania tych kamienic minęło już ponad 100 lat, wiele z nich poddanych zostało renowacji i cały czas zachwyca oko każdego przechodnia.
Naszą wędrówkę po Jeżycach zaczynamy na ulicy Franklina Delano Roosevelta, gdzie pod numerami od 4 do 7 znajdują się jedne z najpiękniejszych kamienic. Wybudowała je niemiecka spółdzielnia budowlana w pierwszej dekadzie XX wieku.

Secesyjna kamienica przy ulicy Franklina Roosevelta 4.



Będąc na ulicy Roosevelta warto dodać, że Jeżyce są miejscem akcji cyklu powieści Małgorzaty Musierowicz pod wspólnym tytułem "Jeżycjada". Jej bohaterami jest rodzina Borejków, a ich domem... kamienica pod numerem 5.

Secesyjna kamienica przy ulicy Franklina Roosevelta 5.



Secesyjna kamienica przy ulicy Franklina Roosevelta 6-7.


Odchodzimy nieco od głównej ulicy Roosevelta w głąb Jeżyc. Kierujemy się na ulicę Zygmunta Krasińskiego, gdzie pod numerem 3A mamy kolejny przykład przepięknej, poznańskiej secesji.


Przy równoległej do Krasińskiego ulicy Zacisze również spotkamy zdobione kamienice. Choć rejon ulic Krasińskiego, Zacisze i Mickiewicza wybudowany został jako osiedle willowe, łączące zalety wiejskiej rezydencji z mieszkaniem w mieście, nie brakuje tu zdobnych budynków.

Zdobienie na budynku przy ulicy Zacisze 4A.

Zdobienie na budynku przy ulicy Zacisze 10.

Z Zacisza wychodzimy na ulicy Adama Mickiewicza. Tu warto się rozglądać na boki, bo na każdym kroku bije nas po oczach secesja. Zaczynamy od utrzymanych w niebieskim tonie zdobień na kamienicy pod numerem 3. Przy tej okazji warto dodać, że secesja lubi "posługiwać się" pastelowymi kolorami.


Kamienica przy ulicy Adama Mickiewicza 5.



Warto zatrzymać się na dłuższą chwilę przy kamienicy usytuowanej na rogu ulic Mickiewicza i Krasińskiego. Na samej górze bogato zdobionej fasady możemy odczytać rok 1903. To bardzo charakterystyczne dla secesji. Często na budynkach powstałych w tym właśnie stylu umieszczano rok ich budowy.



I jeszcze jedna kamienica usytuowana przy ulicy Mickiewicza, tym razem pod numerem 15.



Wędrówka ulicą Mickiewicza doprowadza nas do głównej arterii wiodącej przez Jeżyce i jednocześnie najdłuższej ulicy w całym mieście - Jana Henryka Dąbrowskiego. Tu panuje już dużo większy ruch i gwar, nie tylko od pędzących po bruku samochodów i tłumów ludzi, ale również sunących tędy po szynach tramwajów. Na początek cofamy się nieco w kierunku ulicy Roosevelta, by odwiedzić usytuowany pod adresem Jana Henryka Dąbrowskiego 5, Teatr Nowy im. Izabelli Cywińskiej. Funkcjonuje on w tym miejscu od 1923 roku i aktualnie jest jedną z czołowych scen w naszym kraju. Jeszcze do niedawna teatr nosił imię Tadeusza Łomnickiego, który w 1992 roku, podczas prób do spektaklu "Króla Leara", zmarł na jego deskach. W 2024 roku zmieniono patrona, obierając Izabellę Cywińską, dyrektorkę tej placówki w latach 1973-1989. Tadeusz Łomnicki jest zaś patronem Dużej Sceny Teatru Nowego. Gmach teatru najpiękniej prezentuje się po zmroku. Po więcej takich ujęć odsyłamy do 👉nocnego spaceru po Poznaniu.


Ulica Jana Henryka Dąbrowskiego wytyczona została w 1828 roku i miała stanowić drogę pocztową prowadzącą do niemieckiej stolicy, do Berlina. Trzeba pamiętać, że w wyniku trzech rozbiorów Polski dokonanych przez Imperium Rosyjskie, Królestwo Prus i Monarchię Habsburgów w latach 1772-1795, Poznań trafił do zaboru pruskiego. Stąd też obecność Niemców na tym terenie i budowa w kierunku Berlina. Chodźmy zatem jej śladem.
Jednym z najstarszych budynków usytuowanych na ulicy Jana Henryka Dąbrowskiego jest ten pod numerem 17. Wzniesiony został około 1895 roku w stylu szwajcarskim jako siedziba Izby Rolniczej. Niezwykłego charakteru dodaje mu szkieletowa konstrukcja wypełniona czerwoną cegłą oraz piękna snycerka.



Ulicą Dąbrowskiego dochodzimy do skrzyżowania z prostopadłą do niej ulicą Jana Kochanowskiego. Tu, na rogu obu tych ulic, znajduje się Skwer i Pomnik Trzech Tramwajarek. Miejsce to upamiętnia trzy motornicze, panie: Helenę Przybyłek, Stanisławę Sobańską oraz Marię Kapturską, które podczas pierwszego strajku generalnego w historii Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej - wydarzenia znanego pod nazwą Poznański Czerwiec 1956 - szły na czele demonstracji ulicznej, niosąc biało-czerwony sztandar. Zostały wówczas uwiecznione na fotografii i rozpoznane przez władze, przez co były szykanowane w kolejnych latach przez komunistyczne władze. Tuż obok znajduje się jeszcze jeden pomnik nawiązujący do Poznańskiego Czerwca 1956. Upamiętnia on wszystkich tych, którzy polegli w Powstaniu Poznańskim 28-30 czerwca 1956 roku.




Dalsza wędrówka Dąbrowskiego doprowadza nas do dwóch kamienic położonych po przeciwnych stronach ulicy. Warto jednak zerknąć na oba, usytuowane pod numerami 33 i 34 budynki.

Kamienica przy ulicy Jana Henryka Dąbrowskiego 34.

Szczyt fasady kamienicy pod numerem 34.

Zdobienie kamienicy przy ulicy Jana Henryka Dąbrowskiego 33.

Kolejną wartą uwagi jest kamienica położona na rogu ulic Dąbrowskiego i Romka Strzałkowskiego. Znajduje się ona pod adresem Jana Henryka Dąbrowskiego 39. Wybudowana została około 1905 roku według projektu wybitnego poznańskiego architekta Oskara Hoffmanna. Na fasadzie pełno roślinnych wici i motywów kwiatowych, a okna zdobią lwie głowy.





Warto przy tej okazji zatrzymać się na chwilę przy patronie tej prostopadłej do Dąbrowskiego ulicy, którym jest Romek Strzałkowski. Był jednym z wielu młodych chłopaków żyjących w powojennych Poznaniu. Niestety został zastrzelony przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w dniu 28 czerwca 1956 roku, podczas Poznańskiego Czerwca. Stał się w tym momencie legendą i jednym z symboli okrucieństwa tamtego ustroju politycznego.


Na wprost ulicy Strzałkowskiego, tyle że po drugiej stronie ulicy Jana Henryka Dąbrowskiego, pod numerem 38, znajduje się Kino Rialto. Funkcjonuje w tym miejscu od 1 stycznia 1938 roku. Do dziś możemy oglądać tu tradycyjny neon, jak za dawnych lat.


Za Kinem Rialto ulica Dąbrowskiego zmierza ku Rynkowi Jeżyckiemu. Warto jednak zatrzymać się jeszcze na chwilę przy budynku pod numerem 42. Ten dom mieszkalny znacznie różni się od otaczających go kamienic. Wybudowany około 1870 roku w konstrukcji szkieletowej jest znacznie odsunięty od linii zabudowy. Dodatkowo jego ozdobą jest niewątpliwie drewniany ganek.
Tak dochodzimy do wspomnianego już Rynku Jeżyckiego. Można powiedzieć, że to serce Jeżyc. Tu tłoczno jest i gwarno niemal każdego dnia, a na licznych straganach można kupić świeże owoce, warzywa i wiele innych rzeczy. Rynek otaczają z czterech stron kamienice i warto obejrzeć je wszystkie. My jednak polecamy uwadze zwłaszcza tę pod numerem 3. Zaprojektował ją znany już nam Oskar Hoffmann, a wybudowana została w 1905 roku. Na jej fasadzie zobaczyć możemy całe mnóstwo motywów roślinnych i zwierzęcych, w tym chyba jedyne przedstawienie nietoperza w naszym mieście! Całość uzupełniają liczne maszkarony i wstęgi.




Skoro znajdujemy się już po południowej stronie ulicy Jana Henryka Dąbrowskiego, zwiedzimy teraz tę część Jeżyc. Na początek udajemy się na ulicę Słowackiego, gdzie pod numerem 34 mamy kolejną, pięknie zdobioną secesyjną kamienicę. Tu ponownie pojawiają się pastelowe kolory.


Przy ulicy Słowackiego 19 znajduje się budynek określany jako Dom Tramwajarza. W latach 1925-1927 powstało tu całe osiedle dla pracowników Poznańskiej Kolei Elektrycznej. Poza budynkami mieszkalnymi wybudowano również zakładowy dom kultury, czyli właśnie widoczny przed nami budynek. Całość zaprojektował Adam Ballenstaedt. Natomiast widoczne na gmachu rzeźby są dziełem Mieczysława Lubelskiego.






Prostopadłą do Słowackiego jest ulica Mikołaja Reja. Tu kierujemy teraz swe kroki, by zerknąć na kamienicę pod numerem 3. Nieco wyróżnia się spośród widzianych dotychczas secesyjnych perełek. Jest znacznie mniej zdobna, a główną jej ozdobą są niewielkie rzeźbione zwierzęta.





Zupełnie inaczej zdobiona jest również kamienica pod adresem Mikołaja Reja 2.


Mikołaja Reja dochodzimy do ulicy Henryka Sienkiewicza. Tu skręt w lewo i po chwili w prawo, w Gajową, doprowadza nas do torów tramwajowych i wjazdu na teren zajezdni tramwajowej, usytuowanej pod numerem 1A. Tu znajduje się pamiątkowa tablica poświęcona pracownikom komunikacji miejskiej umieszczona w 25. rocznicę tragicznych wydarzeń czerwcowych.


Zajezdnia tramwajowa przy ulicy Gajowej to najstarszy tego typu obiekt przemysłowy w naszym mieście. Ukończona jeszcze w XIX wieku, w 1880 roku, dla Poznańskiego Towarzystwa Kolei Konnej. Jest stosunkowo niewielkich rozmiarów, przez co po elektryfikacji tramwajów pozwalała na przejazdy jedynie mniejszych pojazdów. Na przestrzeni ostatnich lat starsze egzemplarze tramwajów zastąpiono nowszymi, dużo większymi i pojemniejszymi. Z tego też powodu zajezdnia stała się niepotrzebna i powoli znika z mapy Poznania.
Zwiedzanie zaczynamy od hali, w której tramwaje przechodzą przeglądy i naprawy. Co charakterystyczne, hala wyposażona jest w doświetla dachowe, które zapewniają dostęp dziennego światła, co z kolei pozwala na mniejsze zużycie prądu przez zakład.



Do hali prowadzi jedyna w swoim rodzaju zwrotnica, która jest... potrójna. Z jednego toru mamy możliwość pojechania w trzech różnych kierunkach.





Wychodzimy na zewnątrz, gdzie spacerujemy wśród pojazdów technicznych wykorzystywanych przez poznańskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.




Opuszczamy teren najstarszej w Poznaniu zajezdni tramwajowej przechodząc teraz na drugą stronę ulicy Gajowej. Tam pod numerem 4 znajduje się kamienica, w której w okresie międzywojennym mieszkał malarz i grafik Wiktor Gosieniecki. Natomiast później, w latach 1947-1983, budynek stał się domem poetki Kazimiery Iłłakowiczówny, gdzie po dziś dzień działa muzeum-pracownia jej imienia.



Idąc wzdłuż torów poprowadzonych w ciągu Gajowej dochodzimy do znacznie szerszej ulicy Zwierzynieckiej. Tu pod numerem 19 znajduje się Ogród Zoologiczny, tak zwane Stare ZOO. To druga, po ZOO we Wrocławiu, najstarsza placówka tego typu w Polsce. Historia poznańskiego Starego ZOO sięga 1871 roku i jest naprawdę niezwykła. 
Wcześniej znajdował się tutaj ogród koncertowy. Jeden z jego stałych bywalców otrzymał na urodziny... świnię, barana, kota, kozę, królika, wiewiórkę, gęś, kaczkę, kurę, pawia, małpę oraz... niedźwiedzia. Tym sposobem trzy lata później otwarto tu stałą ekspozycję, która w 1875 roku została zarejestrowana jako Towarzystwo Akcyjne Ogród Zoologiczny. Na przestrzeni kolejnych lat ogród bardzo się rozwinął. Była słoniarnia, żyrafiarnia, duży pawilon drapieżników, małpiarnia, ptaszarnia, a nawet alpinarium. Powstała woliera dla ptaków brodzących i pawilon akwaryjny. Niestety ograniczony teren uniemożliwiał dalszą rozbudowę oraz zapewnienie zwierzętom większej ilości miejsca i odpowiednich wybiegów. Dlatego też postawiono na budowę Nowego ZOO na poznańskiej Malcie, a Stare ZOO przekształcono w park.


Kilka zwierząt jednak tu pozostało 😉.



Idziemy ulicą Zwierzyniecką w kierunku zachodnim, ku ulicy Ignacego Kraszewskiego. W oddali na wprost, na szczycie budynku widoczny jest neon "Modena". Pod tą nazwą kryją się słynne w Poznaniu zakłady przemysłu odzieżowego. Dziś już nieistniejące.


Skręcamy w prawo, w ulicę Kraszewskiego i po chwili w lewo, w Jackowskiego. Idziemy do dwóch kamienic usytuowanych pod numerami 13 i 15. To jeszcze jedne, ciekawe przykłady pastelowej secesji w Poznaniu.


Z ulicy Jackowskiego skręcamy w Wawrzyniaka, którą ponownie dochodzimy do znanej już nam ulicy Juliusza Słowackiego. Na rogu obu wspomnianych znajduje się mural. Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia, a jednak jest niezwykły. Namalowany został farbami, które oczyszczają powietrze, przez co malowidło działa antysmogowo.
A dokładnie naprzeciwko muralu, na rogu kamienicy, znajduje się krótki fragment historii spotkania dwóch wybitnych poetów doby romantyzmu Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego u Andrzeja Towiańskiego, założyciela ruchu moralno-religijnego Koło Sprawy Bożej. Czy faktycznie tak było?


Skierujmy ponownie swe kroki w ulicę Słowackiego. Tu szybko dochodzimy do usytuowanej po lewej stronie, pod numerem 54, Szkoły Podstawowej nr 36 im. mjr. Henryka Sucharskiego. Warto spojrzeć nad wejście do budynku, gdzie znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca herb Poznania.


Skręt z ulicy Słowackiego w lewo, w Kraszewskiego, doprowadza nas z powrotem do ruchliwej ulicy Jana Henryka Dąbrowskiego. Tu ponownie skręcamy w lewo i od razu w prawo, w prowadzącą nieco w dół ulicę Kościelną. Na jej początku, pod numerem 3, znajduje się Kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Floriana. To właśnie tej świątyni ulica zawdzięcza swą nazwę.


Kościół swoją historią sięga ostatnich lat XIX wieku. Wybudowana z czerwonej cegły świątynia reprezentuje styl neoromański, a jej charakterystycznym elementem jest wieża. Pierwotnie miała aż 60 metrów wysokości, jednak została uszkodzona w czasie II wojny światowej i już jej nie odbudowano. Wnętrze kościoła jest bardzo jasne, a całość pokrywają kolorowe freski autorstwa Tadeusza Popiela. Większość elementów jego wyposażenia, jak na przykład ołtarz główny, czy ambona pochodzą z okresu międzywojennego.
Zanim jednak wejdziemy do środka warto zwrócić uwagę na stojącą przed kościołem rzeźbę Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dokładnie taki pomnik stał niegdyś na Placu Adama Mickiewicza w miejscu, gdzie dziś mamy pomnik poety. Ustawiony w 1932 roku miał być wotum narodowym za odzyskaną niepodległość. Długo jednak Poznaniacy nie cieszyli się nowym nabytkiem. Wybuch II wojny światowej w 1939 roku doprowadził do zniszczenia pomnika przez hitlerowców. W ostatnich latach dużo mówiło się o odbudowie Pomnika Serca Jezusowego i ustawieniu go ponownie na Placu Adama Mickiewicza. Pomysł wzbudził jednak wiele kontrowersji i zyskał tylu zwolenników, co przeciwników. Dlatego też rzeźba póki co oczekuje na swoje dalsze losy na terenie tutejszego kościoła.






Schodzimy ulicą Kościelną w kierunku północnym. W pewnym momencie rozdziela się ona na dwie jezdnie z terenem zielonym pośrodku. To zachowane po dziś dzień tak zwane nawsie, czyli centralny plac dawnej wsi Jeżyce. Tu kumulowało się niegdyś życie mieszkańców. Dziś teren nie wygląda zbyt schludnie, jednak w najbliższej przyszłości planowana jest rewitalizacja tej części miasta. Niezwykła atrakcja znajduje się jednak pod powierzchnią ziemi. Jest nią przeciwlotniczy schron wybudowany przez Niemców w czasie II wojny światowej, w 1943 roku. Jego zadaniem była ochrona mieszkańców okolicznych budynków przed alianckimi nalotami.











Po więcej bunkrów i podziemnych atrakcji odsyłamy do naszej wycieczki 👉śladem fortecznego Poznania
Będąc na ulicy Kościelnej warto zajrzeć do Wytwórni Lodów Tradycyjny na naprawdę pyszne lody! Do niedawna można było zobaczyć tu również murale przywołujące postaci z dziecięcych bajek. Niestety zostały zniszczone przez pseudoartystów.


Mural na podstawie bajki "Pszczółka Maja".


Mural na podstawie bajki "Reksio".

Po te i wiele innych murali, które zagościły w naszym mieście odsyłamy do wycieczki 👉śladem murali w Poznaniu
Spacerując po Jeżycach warto udać się jeszcze nieco dalej od centrum tej części miasta na ulicę Jana Henryka Dąbrowskiego 165. Pod tym numerem znajduje się wejście na teren Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Choć jest to placówka naukowa i edukacyjna należąca do tej uczelni, ogród udostępniony jest jako park. Jego historia sięga 1925 roku, kiedy to został uroczyście otwarty przy udziale ówczesnego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Stanisława Wojciechowskiego. Zdecydowanie najlepszą porą roku na wizytę w Ogrodzie Botanicznym jest wiosna i lato.




Pawilon Ekspozycyjno-Dydaktyczny
na terenie Ogrodu Botanicznego w Poznaniu.

W poznańskim Ogrodzie Botanicznym odnajdziemy nie tylko wiele ciekawych gatunków roślin, ale również rzeźby, jak na przykład Baletnicę. Tak naprawdę jest to fontanna wykonana według projektu poznańskiej artystki Małgorzaty Węcławskiej. 


Wśród bujnej zieleni kończymy wycieczkę po secesyjnych Jeżycach i zapraszamy do odkrywania kolejnych pięknych miejsc naszego miasta.




ŹRÓDŁO:
"POZNAŃ przewodnik po zabytkach i historii" - Praca zbiorowa, Wydawnictwo Miejskie, Wydanie I, Poznań 2003

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz