sobota, 16 sierpnia 2025

Rowerem z Jeleniej Góry na Zamek Bolczów w Rudawach Janowickich

Malownicza wycieczka przez Kotlinę Jeleniogórską.

Korzystając z rzadko spotykanej tego lata dobrej pogody, jedziemy na kolejną wycieczkę rowerową. Po wczorajszej wizycie 👉w Karkonoszach, dziś chcemy zdobyć położony w Rudawach Janowickich, Zamek Bolczów.
Z Jeleniej Góry kierujemy się na wschód, by przez Strupice i Grabary - niegdyś osobne wsie, dziś części miasta Jelenia Góra - europejskim szlakiem rowerowym ER6, wiodącym malowniczo wzdłuż prawego brzegu rzeki Bóbr, przez Dąbrownicę dojechać do Wojanowa.


Gdzieś na szlaku – widok na Śnieżkę (1603 m).

Od samego początku szlak wiedzie wygodną i równą, asfaltową drogą wijącą się zgodnie z biegiem rzeki.

WOJANÓW


W Wojanowie, w przypałacowym parku robimy dłuższą przerwę. Co ważne, nie można tu jeździć rowerami, dlatego też prowadzimy nasze pojazdy.


Pałac w Wojanowie wygląda jak z bajki. Jednak nie zawsze tak było. Jego historia sięga początku XVII wieku, kiedy to w 1607 roku wybudował go Nickel von Zedlitz und Nimmersath. Po dziś dzień możemy odnaleźć tę datę nad głównym wejściem do budynku. Ten pierwszy, renesansowy obiekt spalili Szwedzi w 1642 roku, w czasie wojny trzydziestoletniej. Odbudował go w 1667 roku Christoph von Zedlitz. Dobra passa pałacu trwała do II wojny światowej. Wówczas urządzono w nim obóz pracy przymusowej, a po 1945 roku budynek został przejęty przez państwo, które urządziło w nim PGR, czyli państwowe gospodarstwo rolne. A wiadomo - jak coś było państwowe, to było niczyje. Nikt o to nie dbał. Dopiero gdy pałac przeszedł w ręce prywatne, odzyskał dawny blask.


Choć dziś Pałac w Wojanowie pełni funkcję hotelowo-konferencyjną, możemy zajrzeć do kilku pomieszczeń na parterze.



A jaki piękny mamy stąd widok na otaczający pałac folwark 😍.


Przyjemnie się siedzi w tak pięknych okolicznościach przyrody i architektury, ale trzeba ruszać dalej. Jednak nie nazbyt daleko, bo kolejny przystanek robimy przy Kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Ta gotycka świątynia pochodzi z XIV wieku i jest dziś najstarszym zabytkiem Wojanowa.




Wzdłuż prawego brzegu rzeki Bóbr dojeżdżamy do Bobrowa. Przez most przejeżdżamy na lewą stronę rzeki i podjeżdżamy pod usytuowany nieopodal pałac. Jego historia sięga XVII wieku, jednak z powodu powojennych zaniedbań popadł w ruinę. Dziś znajduje się w rękach prywatnych i widać, że ktoś próbuje przywrócić mu dawną świetność. Od naszej ostatniej wizyty tutaj 👉w październiku 2022 roku, niewiele jednak się zmieniło.


Pałac Bobrów wraz z kilkoma innymi obiektami tego typu położonymi na terenie Kotliny Jeleniogórskiej znalazł się na zaszczytnej liście 👉Pomników Historii Polski. Jedziemy dalej.

TRZCIŃSKO


Trzymając się wąskiej, asfaltowej drogi na lewym brzegu rzeki Bóbr dojeżdżamy do Trzcińska. Przez most wracamy na prawy brzeg rzeki, kolejny przystanek robiąc przy kościele.


Kościół Matki Boskiej Częstochowskiej w Trzcińsku to dawny zbór protestancki wybudowany w 1799 roku. W ręce katolików przeszedł po II wojnie światowej, kiedy to masowe przesiedlenia ludności wyprowadziły stąd ewangelicką ludność niemiecką. Po dziś dzień wokół kościoła zachowało się kilka mogił po dawnym ewangelickim cmentarzu.






Dalsza droga wiedzie nas do Janowic Wielkich. Z tego odcinka szlaku mamy piękne widoki na dwa, chyba najbardziej charakterystyczne szczyty w Rudawach Janowickich – Krzyżną Górę (654 m n.p.m.) i Sokolik (644 m n.p.m.).



Dojeżdżamy do krzyżówki z ulicą Chłopską, którą za chwilę pojedziemy dalej. Najpierw jednak oglądamy kamienny drogowskaz z XIX wieku. Nadal dość wyraźnie widoczne są na nim niemieckie nazwy miejscowości.


Drogowskaz wskazuje kierunki do:
  • Schmiedeberg, czyli do Kowar,
  • Bolkenhain, czyli do Bolkowa,
  • Hirschberg, czyli do Jeleniej Góry.


Mając za plecami Krzyżną Górę i Sokolik, dwa szczyty potocznie zwane "cyckami janowickimi", jedziemy ulicą Chłopską do Janowic Wielkich.



W Janowicach Wielkich ponownie przekraczamy rzekę Bóbr, przejeżdżamy przez tory kolejowe, za którymi robimy kolejny przystanek.

JANOWICE WIELKIE


Na krzyżówce ulic 1 Maja i Leśnej, w sąsiedztwie kolumny z figurą Jezusa Chrystusa, znajduje się kolejny kamienny, XIX-wieczny drogowskaz.



Bardzo wyraźnie zachowały się na nim niemieckie nazwy miejscowości. Bez problemu odczytujemy Hirschberg, jak dawniej nazywała się Jelenia Góra, Schmiedeberg, czyli Kowary oraz Kupferberg, czyli położoną po sąsiedzku Miedziankę. Tu również dowiemy się nieco więcej informacji o historii tych drogowskazów.



Dziś mamy nieco inne drogowskazy. Zgodnie ze wskazaniem tego z napisem "Zamek Bolczów" wkraczamy niebawem na teren Rudawskiego Parku Krajobrazowego.



O ile do tej pory droga była łatwa, szybka i przyjemna, o tyle teraz rozpoczynamy mozolne wspinanie się w kierunku zamku, usytuowanego na wysokości 561 metrów nad poziomem morza. Zgodnie ze wskazaniem żółtego szlaku jedziemy Doliną Janówki do krzyżówki z Drogą Zamkową. Są odcinki, które może nie bez wysiłku, ale udaje się podjechać. Niestety są również miejsca bardzo strome i tu wspomagamy się prowadząc rowery.


Po drodze mijamy kamień Ernsta Liebiga z wyrytą datą jego urodzin i śmierci. Do dziś jednak pozostaje zagadką czy jest to jego nagrobek, czy tylko głaz pamiątkowy. Wiadomo, że Ernst był pracownikiem leśnym, dlatego też wielce prawdopodobne wydaje się, że mógł zostać tu pochowany.


Żółty szlak doprowadza nas do Drogi Zamkowej, którą wiedzie już tylko szlak rowerowy. Wspinamy się dalej. Trochę martwi samochód straży pożarnej, który na sygnale mijał nas po drodze, jadąc w kierunku zamku. Na szczęście szybko okazało się, że jego celem były położone na wysokości 654 metry nad poziomem morza Głaziska Janowickie. Jednak po co tu strażacy przyjechali – tego nie wiemy. Nigdzie wokół nie widać pożaru.


Głaziska Janowickie to najwyżej położone miejsce podczas dzisiejszej wycieczki. Odkąd znaleźliśmy się na terenie Rudawskiego Parku Krajobrazowego pokonaliśmy 266 metrów przewyższenia. Zjeżdżamy teraz ostrożnie w kierunku celu dzisiejszej wyprawy.

ZAMEK BOLCZÓW


Widoczny przed nami Zamek Bolczów wybudowany został w drugiej połowie XIV wieku za panowania piastowskiego księcia Bolka II. Niestety warowna budowla nie przetrwała próby czasu. Spalili ją Szwedzi w 1645 roku, w czasie wojny trzydziestoletniej. Do dnia dzisiejszego pozostały jedynie ruiny. Mimo tego doskonale widać jak zamek został wkomponowany w naturalną skałę.


Przez drewniany most nad suchą fosą wchodzimy do środka. Idziemy do jednej z dawnych komnat na odpoczynek i uzupełnienie kalorii. Po tak wyczerpującym dla nas podjeździe musimy coś zjeść.






Zamek Bolczów jest również ciekawym punktem widokowym. By się o tym przekonać, wchodzimy na wieżę, skąd rozpościera się widok na góry. Najlepiej są stąd widoczne wierzchołki Krzyżnej Góry i Sokolika. Dla nas jednak to nie atrakcja, bo zdecydowanie lepiej widzieliśmy je po drodze 😜.



Choć przejrzystość powietrza nie jest dzisiaj zbyt dobra, udaje nam się wypatrzeć szczyt najwyższej w Karkonoszach i w całych Sudetach - Śnieżki (1603 m n.p.m.).


Schodzimy na poziom terenu i powoli zbieramy się do drogi powrotnej.




Z Zamku Bolczów zjeżdżamy do Janowic Wielkich dokładnie tą samą trasą. O ile początkowo musieliśmy zdobyć się na nieco wysiłku i podjechać do Głazisk Janowickich, o tyle dalej, praktycznie już bez pedałowania, a używając jedynie hamulców, docieramy do centrum miejscowości.

DROGA POWROTNA


Przed powrotem do Jeleniej Góry czas na ciepły posiłek. W Janowicach Wielkich znajduje się restauracja mająca w ofercie dania inspirowane tradycjami kulinarnymi Karkonoszy. Brzmi zachęcająco i jak się szybko okazuje, smakuje wybornie. A po obiedzie ruszamy w dalszą drogę. Wracamy na prawy brzeg rzeki Bóbr i przejeżdżając pod kamiennym wiaduktem kolejowym opuszczamy Janowice Wielkie, docierając niebawem do Trzcińska.


W Trzcińsku zatrzymujemy się przy kamiennych piwniczkach, które minęliśmy jadąc w tamtą stronę. Niegdyś wykorzystywane były najprawdopodobniej jako chłodnia. Dziś są swego rodzaju izbą pamięci.


Trzymając się znanego już nam szlaku rowerowego, przez Bobrów dojeżdżamy ponownie do Wojanowa. Zanim ruszymy w dalszą drogę, odbijamy do położonej po sąsiedzku Łomnicy. Skoro odwiedziliśmy już po drodze kilka pałaców, nie wypada nie zahaczyć o łomnicką atrakcję. Podobnie jak ten w Wojanowie, Pałac w Łomnicy wybudowany został w XVII wieku. Mocno jednak różni się od swojego bajkowego kolegi 😉. Ma za to z nim jeszcze coś wspólnego - oba uznane zostały za 👉Pomniki Historii Polski.


W sąsiedztwie pałacu znajduje się Dom Modlitwy. Tak naprawdę budynek ten pochodzi z miejscowości Rząśnik w Górach Kaczawskich i był niegdyś kościołem ewangelickim. Gdy tam okazał się już niepotrzebny, przeniesiono zabytek do Łomnicy, zachowując go od zniszczenia.




Wracamy na szlak. Choć na tablicy czytamy "Wojanów wita!", tak naprawdę żegnamy się z nim, kierując się teraz do Dąbrowicy. W promieniach zachodzącego słońca możemy spojrzeć jeszcze na pozostające za naszymi plecami szczyty "cycków janowickich".



Pałac w Dąbrowicy chcieliśmy odwiedzić jadąc w tamtą stronę. Przegapiliśmy jednak skręt. Dlatego też nadrabiamy to teraz. Barokowy pałac wybudowany został w połowie XVIII wieku. Choć wymaga remontu, jest zamieszkany. Widać, że pewne prace naprawcze są tutaj cały czas czynione.



I ponownie wracamy na szlak. Przez dawne wsie Grabary i Strupice dojeżdżamy z powrotem do Jeleniej Góry. W porównaniu z dniem wczorajszym, dziś mamy dużo więcej kilometrów na liczniku. Zmęczenie również jest dużo większe. A całą trasę dzisiejszej wycieczki można zobaczyć 👉na mapie.


Czas na zasłużony odpoczynek. Jutro zrobimy sobie przerwę od rowerów i pójdziemy za to 👉na koncert organowy.

POZDRAWIAMY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz