Zwiedzamy wnętrza pałacu w Bukowcu.
Po wczorajszym 👉koncercie organowym, który był odpoczynkiem od wycieczek rowerowych, dziś ponownie ruszamy na kolejną przejażdżkę. Kierujemy się na południe do oddalonego o około 15 kilometrów Bukowca. Przez centrum Jeleniej Góry wjeżdżamy na ulicę Sudecką, gdzie robimy pierwszy, krótki przystanek. Na wysokości Starego Cmentarza, który usytuowany jest w sąsiedztwie 👉Parku Miejskiego Wzgórze Kościuszki, po drugiej stronie ulicy Sudeckiej znajduje się Cmentarz Żydowski. A właściwie rzecz ujmując to, co z niego zostało, gdyż założony w 1879 roku cmentarz, zlikwidowany został w 1974.
Tuż za nieistniejącą już nekropolią znajduje się główna siedziba Grupy Karkonoskiej Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ratownicy mają stąd piękny widok na najwyższy karkonoski szczyt.
| Śnieżka (1603 m n.p.m.) widziana spod siedziby Grupy Karkonoskiej GOPR w Jeleniej Górze. |
Ulicą Sudecką dojeżdżamy do krzyżówki z aleją Solidarności, gdzie zaczyna się wygodna i oddzielona od głównej jezdni droga rowerowa. Z coraz to piękniejszymi widokami na Karkonosze opuszczamy Jelenią Górę, kierując się zgodnie ze wskazaniem szlaku rowerowego do Łomnicy.
| Śnieżka (1603 m n.p.m.) i Równia pod Śnieżką – widok z drogi rowerowej wzdłuż ulicy Sudeckiej. |
| Widok na szczyt Śnieżki (1603 m n.p.m.) z drogi rowerowej wzdłuż ulicy Sudeckiej. |
| Widok na Śnieżne Kotły (1490 m n.p.m.) z drogi rowerowej jest dużo ulicy Sudeckiej. |
| Śnieżne Kotły (1490 m n.p.m.) - widok drogi rowerowej wzdłuż ulicy Sudeckiej. |
Na wysokości widoku na Śnieżne Kotły dostrzegamy usytuowany na polu kamienny krzyż. Ktoś tu zginął, bo to krzyż pokutny, ustawiany przez zabójcę na miejscu zbrodni. Zwyczaj taki panował między XIV a XVI wiekiem i był jednym z elementów ugody zawartej między mordercą i rodziną zamordowanego.
Szlak rowerowy doprowadza nas do Łomnicy.
ŁOMNICA
Dojeżdżamy do gotyckiego Kościoła Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Źródła historyczne różnie podają datę budowy tej świątyni. Jedne przytaczają tu rok 1369, inne koniec wieku XV.
W sąsiedztwie kościoła znajduje się rzeźba św. Jana Nepomucena, któremu towarzyszą dwa anioły. Chyba niedawno została odnowiona, bo prezentuje się przepięknie.
Wyjazd z Łomnicy przysparza nam nieco problemów. Najpierw dojeżdżamy do schodów, po których nie uśmiecha nam się znosić rowerów. Szukając innej drogi przejazdu wjeżdżamy komuś na podwórko (dziwne, że mapa miała tę drogę jako przejazdową). W końcu znajdujemy wydeptaną ścieżkę, której nie ma na mapie, a która doprowadza nas do ulicy Karkonoskiej. Mniej ruchliwymi, bocznymi uliczkami Łomnicy przecinamy drogę wojewódzką numer 367, za którą mamy już Mysłakowice.
MYSŁAKOWICE
W Mysłakowicach zatrzymujemy się na chwilę przed pałacem. Historia tego budynku sięga XVIII wieku i dziś, wraz z kilkoma mu podobnymi na terenie Kotliny Jeleniogórskiej, wpisany jest na listę 👉Pomników Historii Polski.
Do niedawna pałac był siedzibą szkoły podstawowej. Jednak z informacji, jakie udało nam się uzyskać wiemy, że placówka edukacyjna przeniesiona została do nowo wybudowanego budynku, a pałac wystawiony na sprzedaż. Póki co jednak nie znalazł się żaden kupiec. I chyba tylko bociany są z tego zadowolone, bo mogą w spokoju mieszkać na pałacowej wieży 😁.
W Mysłakowicach naszą uwagę zwracają dość nietypowe owoce wiszące na drzewie. Okazuje się, że to kłokoczka południowa, zwana również krzewem różańcowym.
Pałac nie był głównym celem naszej wizyty w Mysłakowicach. Chcemy zobaczyć szczęki wieloryba ustawione w formie bramy nad stawem parkowym. Jednak zamiast tego dojeżdżamy do głazu stojącego przy ulicy Wojska Polskiego. Przebiega tędy oznaczony kolorem czerwonym Główny Szlak Sudecki imienia doktora Mieczysława Orłowicza, który znalazł swoje upamiętnienie właśnie na tym głazie. Choć tablica głosi, że szlak prowadzi ze Świeradowa-Zdroju do Paczkowa i jego długość wynosi 350 km, dziś nie jest to już prawdą. Na przestrzeni lat zmienił się przebieg szlaku i obecnie prowadzi on ze Świeradowa-Zdroju do Prudnika, a jego długość to około 440 kilometrów.
Skoro przegapiliśmy skręt nad staw parkowy, zawracamy i dojedziemy tam od drugiej strony. Na północnym brzegu tego zbiornika wodnego znajdują się szczęki wieloryba. Wiele lat temu stały tutaj oryginalne szczęki wieloryba grenlandzkiego. Te współczesne to jednak plastikowa kopia, gdyż oryginały w latach 80-tych pokonała pogoda i jak wyczytaliśmy, dziś zdobią wnętrza Gminnego Ośrodka Kultury.
Przejeżdżając ponownie na drugą stronę drogi wojewódzkiej numer 367 opuszczamy Mysłakowice i trzymając się wskazań niebieskiego szlaku jedziemy w stronę Bukowca. Wjeżdżamy na teren Rudawskiego Parku Krajobrazowego.
Szlak koloru niebieskiego doprowadza nas do pałacu w Bukowcu.
BUKOWIEC
Bukowiec to niezwykle pięknie położona, urocza wioska, którą odwiedziliśmy już dwukrotnie. Pierwszy raz trafiliśmy tu 👉w kwietniu 2021 roku, drugi raz dokładnie 👉4 lata później. O ile miejscowość obeszliśmy niemal całą, nigdy jednak nie udało nam się zobaczyć wnętrz pałacu. W 2021 roku pałac był zamknięty z powodu pandemii, a kolejnym razem za późno przyjechaliśmy. A co w tym wszystkim najważniejsze, obiekt czynny jest tylko od poniedziałku do piątku, a więc nie mamy szansy go odwiedzić w weekendy, kiedy jesteśmy w Sudetach najczęściej. Dlatego też dziś mamy niepowtarzalną okazję i odwiedzamy Bukowiec po raz trzeci.
Jak już wspomnieliśmy, pałac w Bukowcu można zwiedzać od poniedziałku do piątku o każdej pełnej godzinie między 11:00 a 14:00. Każdego dnia są zatem cztery wejścia, a zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem i, ku naszemu miłemu zaskoczeniu, jest bezpłatne.
Historia tego obiektu sięga XVI wieku, jednak jego klasycystyczny wygląd zawdzięczamy przebudowie z końca XVIII wieku. Dokonała się ona staraniem państwa Friedricha von Reden i jego żony Friederike. To również im zawdzięczamy największy rozkwit całego Bukowca. Współcześnie zespół pałacowo-parkowy w Bukowcu, wraz z innymi dziesięcioma tego typu obiektami na terenie Kotliny Jeleniogórskiej, wpisany został rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 20 września 2011 roku na listę 👉Pomników Historii Polski.
Wizytę w pałacu zaczynamy od wejścia na piętro, gdzie znajdują się Sala Księżycowa i Sala Słoneczna. Obie swą nazwę wzięły od charakterystycznych zdobień na suficie. Położone obok siebie nawiązują do cyklu dnia i nocy.
| Zdobiony sufit w Sali Księżycowej. |
| Zdobiony sufit w Sali Słonecznej. |
Przez owalny hol, który zdobi kopuła zwieńczona świetlikiem, przez co pomieszczenie zwane jest potocznie po prostu Świetlikiem, przechodzimy do Gabinetu Hrabiego.
Utrzymany w zielonej tonacji gabinet należał do hrabiego Friedricha von Reden. Prezentowane tu meble i inne eksponaty pochodzą z oryginalnego wystroju pałacu. Te pamiątki po von Redenach przekazali w 2022 roku ich współcześni potomkowie.
W gabinecie hrabiego możemy zobaczyć również portrety dawnych właścicieli Friedricha i Friederike von Reden.
Przechodzimy do przestronnej Sali Balowej. Jej współczesny wystrój zrekonstruowany został na podstawie XVIII- i XIX-wiecznych ilustracji i nawiązuje do sztuki starożytnej Grecji. Tu hrabia gościł wielkich ówczesnego świata, między innymi króla Prus Wilhelma III, jego następcę Wilhelma IV, królową Luizę Pruską, cara Mikołaja II z żoną, przedstawicieli rodów Radziwiłłów, Czartoryskich i Schaffgotschów oraz wiele innych znanych osobistości.
Kolejnym pomieszczeniem na naszej trasie zwiedzania pałacowych wnętrz jest Gabinet Różany. Często nazywa się go również pokojem Reibnitza, co stanowi nawiązanie do Hansa von Reibnitza, który w 1573 roku zakupił majątek w Bukowcu od pierwszych właścicieli, rodziny von Zedlitz. Dziś pamiątką po Reibnitzach jest ich herb rodzinny wkomponowany w dekoracyjny plafon na suficie.
Oprócz zdobionego sufitu, ściany Gabinetu Różanego pokrywają kolorowe pejzaże. Przedstawiono na nich szesnastowieczne, miejscowe krajobrazy. Możemy dopatrzeć się na nich Śnieżki, Zamku Chojnik, a nawet parku w tutejszym Bukowcu.
Schodzimy na parter. Szybko okazuje się, że miejsce najpiękniejsze zostanie nam pokazane na koniec. Oto przed nami przysłowiowa wisienka na torcie, czyli Sala Kominkowa.
Jej widok naprawdę zapiera dech w piersiach. Zachowały się tutaj niezwykłe dekoracje sztukatorskie z pierwszej połowy XVIII wieku. Wśród nich odnajdziemy motywy zwierzęce, roślinne, a nawet przedstawienie cherubinów (aniołów).
Tu kończy się nasze zwiedzanie pałacowych wnętrz. Jak mówi przewodnik, w najbliższym czasie ma zostać przeprowadzony remont, którego celem jest przywrócenie wnętrzom ich pierwotnego wyglądu. Wtedy na pewno wrócimy tu jeszcze raz!
A teraz wsiadamy na rowery i jedziemy na krótki przejazd po południowej części parku, w której jeszcze nigdy nie byliśmy. Tu trafiamy na sporą rodzinkę łabędzi. Z odległości nas tolerują, ale gdy tylko zbyt mocno się zbliżymy zaczynają syczeć.
Nie stresujemy rodzinki i ruszamy dalej, dojeżdżając do usytuowanego najbardziej na południu Stawu Gniewków. Roztacza się stąd wspaniała panorama na Karkonosze z najwyższą w tym paśmie Śnieżką (1603 m n.p.m.) na pierwszym planie.
Miejscem, które niewątpliwie warto również odwiedzić w tej części parku jest ławeczka hrabiny Friederike von Reden. To właśnie tutaj często odpoczywała hrabina, kontemplując zapewne piękne widoki gór.
Ruszamy w drogę powrotną do Jeleniej Góry.
WRACAMY DO JELENIEJ GÓRY
Nie chcąc jechać tą samą trasą, kierujemy się przez wieś Krogulec i dalej ścieżkami między Stawami Karpnickimi, przez Wojanów do Łomnicy, gdzie robimy dłuższą przerwę obiadową. Ten odcinek szlaku dostarcza kolejnych ciekawych widoków górskich.
| Widok na Górę Szybowcową (561 m) w Górach Kaczawskich. |
| Krzyżna Góra (654 m) i Sokolik (644 m) w Rudawach Janowickich. |
![]() |
| I jeszcze raz tak zwane "cycki janowickie", czyli Krzyżna Góra (654 m) i Sokolik (644 m). |
W Łomnicy wjeżdżamy na teren dawnych pałacowych stajni, w których urządzono współcześnie restaurację i po chwili możemy już przystąpić do uzupełniania kalorii 😁.
Jedzenie bardzo smaczne, godne polecenia. Posileni jesteśmy gotowi do dalszej drogi. Kierujemy się na północ do Dąbrowicy, w której odbijamy na zachód, ku lotnisku Aeroklubu Jeleniogórskiego. Dalej wzdłuż torów kolejowych dojeżdżamy do przepływającej przez Jelenią Górę rzeki Bóbr i usytuowanego nad jego brzegami parku przy ulicy Wiejskiej. Tu czekają już na nas łabędzie. Mamy jednak dużą wątpliwość czy czekają na nas, czy liczą na jakieś jedzenie 😅.
Uliczkami Zabobrza, sypialnianej części Jeleniej Góry, dojeżdżamy z powrotem pod naszą kwaterę. Liczniki pokazują przejechane ponad 38 kilometrów. To już całkiem zacny dystans 🙂. A całą trasę dzisiejszej wycieczki można zobaczyć 👉na mapie.
Na dzisiaj koniec atrakcji. Powoli kończy nam się również przedłużony weekend, bo już jutro musimy wracać do Poznania. Zanim jednak wyruszymy w drogę powrotną, odwiedzimy jeszcze raz 👉Cieplice Śląskie-Zdrój. Tym razem rowerem.
POZDRAWIAMY☺















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz