piątek, 15 sierpnia 2025

Rowerem z Borowic do Kaplicy św. Anny na zboczu Grabowca

Wycieczka rowerowa po Karkonoszach.

Tegoroczne lato nie rozpieszcza pogodowo. Nie dość, że nie jest jakoś przyjemnie ciepło, to na dodatek wciąż pada deszcz. Przez to wszystko nie pochodziliśmy zbyt dużo po górach, ani też nie pojeździliśmy na rowerach. Gdy nadzieje na poprawę pogody zaczęły umierać, pojawiło się przysłowiowe światełko w tunelu. Im bliżej długiego, sierpniowego weekendu, tym pogoda robi się coraz ładniejsza. A co w tym wszystkim najdziwniejsze, na weekend ma być wręcz wymarzona. Chcąc wykorzystać chyba jedyną tego lata okazję, pakujemy rowery do samochodu i jedziemy w góry. Połączymy wycieczkę rowerową z wycieczką górską 😁. Tym sposobem wczoraj wieczorem przyjechaliśmy do Jeleniej Góry, która będzie naszą bazą wypadową.
Dziś z rana ruszamy do Borowic, gdzie na parkingu usytuowanym przy Cmentarzu Jeńców Wojennych zostawiamy samochód. Znajduje się on około 2 kilometry na zachód od centrum miejscowości. Dojazd prowadzi Drogą Sudecką – szosą o niezwykłej historii. Tu wyciągamy rowery i ruszamy na wycieczkę.


Droga Sudecka zwana jest również Autostradą Sudecką lub Drogą Borowicką. Jej budowę rozpoczęli Niemcy jeszcze przed II wojną światową. Zgodnie z planami miała połączyć czeską i niemiecką wówczas (dzisiaj polską) stronę Karkonoszy. Po polskiej stronie droga miała serpentynami wspinać się aż do Przełęczy Karkonoskiej, gdzie planowano połączyć ją z wyasfaltowaną już wówczas drogą po stronie czeskiej. Udało się wybudować jedynie odcinek do rozdroża przy wiacie, gdzie do dnia dzisiejszego kończy się asfalt.
W czasie działań wojennych prace przy budowie Drogi Sudeckiej były kontynuowane z wykorzystaniem robotników przymusowych i jeńców wojennych. Przerwał je koniec wojny i przejęcie niemieckich dotychczas ziem Dolnego Śląska przez Armię Czerwoną i później Polskę. W kolejnych latach planowano kontynuować budowę drogi, kilkukrotnie przymierzając się do robót. Jednak, jak wiele planów z tego słusznie minionego okresu, również ten nie doczekał się realizacji. Ale może to i dobrze?! Co prawda mielibyśmy przejazd przez Karkonosze, ale czy byłoby to dobre dla tych gór… chyba nie.
Z historią budowy drogi ściśle związana jest historia tej niewielkiej nekropolii. Otóż Cmentarz w Borowicach kryje szczątki jeńców wojennych i robotników przymusowych wielu narodowości, którzy budowali Drogę Sudecką. Na jego terenie znajduje się 38 bezimiennych mogił oraz jeden zbiorowy grób.


Trasa naszej wycieczki póki co nie będzie przebiegała Drogą Sudecką, a węższą, ale również asfaltową drogą, poprowadzoną pomiędzy Dolinami Podgórnej i Myi. To już Karkonosze, ale nie teren parku narodowego. Dlatego też możemy legalnie tędy jechać. Z potem na czole i bólem w nogach wspinamy się po bardzo stromym zboczu Ptasiaka (1046 m n.p.m.), miejscami prowadząc rower. Szczyt ten zdobyliśmy podczas wędrówki 👉w maju 2024 roku. Dziś zostawiamy go z prawej strony i po przekroczeniu rzeki Myi możemy w końcu chwilę odpocząć, zjeżdżając nieco z górki.



Chwila wytchnienia nie trwa jednak zbyt długo. W miejscu gdzie kończy się asfalt i wjeżdżamy na szutrową Drogę Chomontową ponownie mamy pod górkę. Tu również zaczyna się Dolina Pięciu Potoków, na którą składają się górskie potoki Granicznik, Borówka, Modrzyk, Jodłówka i Jeleni Potok.



W ramach krótkiego odpoczynku zatrzymujemy się na chwilę przy niewielkim wodospadzie na potoku Borówka.


Jak to często w górach bywa, im wyżej wjeżdżamy, tym lepsze widoki mamy. Nie inaczej jest tym razem. Dalszy wjazd Drogą Chomontową w górę dostarcza pierwszych widoków na Kotlinę Jeleniogórską. Doskonale z tej perspektywy prezentują się również ruiny Zamku Chojnik na szczycie góry o tej samej nazwie. Na tym odcinku drogi osiągamy wysokość 950 metrów nad poziomem morza i jest to najwyższy punkt naszej trasy w dniu dzisiejszym.




I znowu trochę zmęczeni dojeżdżamy do usytuowanego pośród gór zbiornika retencyjnego na potoku Jodłówka. Robimy małą przerwę na krótkie spotkanie z przyrodą. O ile widok ważki nas nie dziwi, o tyle kijanki w sierpniu są pewnym zaskoczeniem.





Jadąc dalej Drogą Chomontową, która przy zbiorniku retencyjnym skręca w lewo, dojeżdżamy do Karpacza.


W Karpaczu skręcamy w lewo, w asfaltową ulicę Karkonoską, której śladem zjeżdżamy do spotkania ze szlakiem niebieskim, prowadzącym już bezpośrednio do Kaplicy Świętej Anny. Na tym odcinku drogi rozpędzamy się do niebotycznych prędkości sięgających blisko 60 km/h. Jak na nasze rowery trekkingowe to już bardzo dużo.


Sosnówka Raszków to miejsce, gdzie spotykamy się ze szlakiem niebieskim. Tu również znajduje się niewielki parking, z którego 👉szliśmy zimą tego roku do Kościoła Wang i dalej do Kaplicy Świętej Anny. Dziś zgodnie ze wskazaniem niebieskich znaków na drzewach dojeżdżamy do usytuowanej na zboczach Grabowca (784 m n.p.m.), dobrze już nam znanej Kaplicy Świętej Anny.


Zanim udamy się do świątyni, podchodzimy do Dobrego Źródła, zwanego również Źródłem Miłości. Każdemu kto nabierze wody w usta i siedem razy okrąży kaplicę nie zabraknie nigdy więcej w życiu zdrowia i miłości. Tak mówi legenda. Dawniej wierzono w uzdrawiającą moc źródlanej wody, która miała leczyć trudne do zagojenia rany i wiele innych dolegliwości.


Wchodzimy do Kaplicy św. Anny. Pierwsze wzmianki o jej istnieniu pochodzą z XIII wieku. Wówczas była to jeszcze budowla drewniana. Murowana świątynia powstała na początku XVIII wieku. Budowę barokowej kaplicy w latach 1718 - 1719 ufundował ówczesny właściciel tych ziem, hrabia Hans Anton von Schaffgotsch. Wnętrze świątyni jest naprawdę piękne. A o jej bogatej historii możemy dowiedzieć się z dużej tablicy informacyjnej na zewnątrz.




Przy kaplicy robimy dłuższą przerwę. Siadamy wygodnie w sąsiadującej z nią Gospodzie "Dobre Źródło" i zamawiamy coś ciepłego do jedzenia. Po tylu kilometrach wysiłku trzeba uzupełnić kalorie 😁.


Będąc przy kaplicy warto zwrócić uwagę na stojące tu trzy, historyczne już krzesełka wyciągu "Zbyszek", prowadzącego na karkonoską Kopę. Współcześnie zastąpiła je wygodna, 4-osobowa kanapa.


Kaplica Świętej Anny to również ciekawy punkt widokowy. Rozpościera się stąd dość szeroka panorama na Góry Izerskie z wyraźnie widocznym wierzchołkiem Wysokiego Kamienia (1058 m n.p.m.) oraz na położony na ich tle Chojnik (624 m n.p.m.) z ruinami zamku na szczycie.


Widok na górę Chojnik (624 m)
spod Kaplicy Świętej Anny.

Widok na Wysoki Kamień (1058 m)
spod Kaplicy Świętej Anny.

Choć przy Kaplicy Świętej Anny byliśmy już wiele razy, nigdy naszej uwagi nie zwrócił niezwykły, rosnący tu klon jawor. Drzewo jest pomnikiem przyrody, a jego wiek szacuje się na 660 lat. Piękny okaz 😍.


Zgodnie ze wskazaniem niebieskiego szlaku wracamy do asfaltowej drogi, którą dojechaliśmy tu wcześniej z Karpacza. Teraz ją przecinamy i jadąc dalej prosto zjeżdżamy do Borowic. O ile początkowo droga jest szutrowa i trzeba uważać na wystające kamienie i korzenie drzew, to w Borowicach mamy już asfalt i bardzo przyjemny zjazd. Na tym krótkim odcinku drogi osiągamy ponad 60 km/h 😱.


W Borowicach postanawiamy odwiedzić wioskę lapońską Kalevala, w której zatrzymujemy się na chwilę ochłody przy pysznych lodach i aromatycznej kawie.







Stąd już niedaleko do końca wycieczki. Musimy jeszcze tylko podjechać pod górę jakieś 2,5 kilometra Drogą Sudecką na parking przy Cmentarzu Jeńców Wojennych.


Tu kończy się nasza dzisiejsza wycieczka. Sumarycznie nie przejechaliśmy jakiegoś długiego dystansu, bo to tylko 18 kilometrów. Jednak długie i strome podjazdy, podczas których pokonaliśmy ponad 500 metrów przewyższenia, dość mocno nas zmęczyły. Jak na pierwszy raz w zupełności wystarczy. Pakujemy rowery do samochodu i wracamy do Jeleniej Góry. A całą trasę dzisiejszej wycieczki można zobaczyć 👉na mapie.


Po powrocie do naszej kwatery w Jeleniej Górze przebieramy się i ponownie wsiadamy na rowery. Jedziemy do centrum na obiadokolację. Z pięknym widokiem na ratusz i sąsiadujące z nim kolorowe kamieniczki uzupełniamy stracone kalorie.



Tak kończy się pierwszy dzień naszego rowerowego wypadu w góry. Trzeba trochę odpocząć, bo już jutro znowu będziemy wspinać się na rowerach, tym razem do położonego w Rudawach Janowickich, 👉Zamku Bolczów.

POZDRAWIAMY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz