niedziela, 14 grudnia 2025

Zamek joannitów w Słońsku i drugie spotkanie z łabędziami krzykliwymi

Chwila w Słońsku przed powrotem do Poznania.

Po wizycie w Kostrzynie nad Odrą, słusznie uważanego za 👉"polskie Pompeje", wracamy do Słońska. Na wjeździe do miejscowości zauważamy przydrożny witacz informujący przyjezdnych, że wjeżdżają na teren niezwykły.

Wjeżdżamy do Rzeczpospolitej Ptasiej.

Rzeczpospolita Ptasia to demokratyczne państwo bez wiz i granic, za to z prezydentem, flagą i własną konstytucją oraz zbiorem przepisów zebranych w kodeksie obserwatora ptaków. Jej obywatelem może zostać każdy, dla kogo liczy się dobro ptaków i środowiska, w którym żyją. Z ptakami jednak spotkamy się nieco później. Teraz jedziemy do centrum Słońska pod dawny zamek joannitów.

ZAMEK JOANNITÓW w SŁOŃSKU


Zatrzymujemy się na parkingu przed ruinami dawnej warowni. Podchodzimy na plac Zamkowy, gdzie odbywa się dzisiaj Jarmark Bożonarodzeniowy. Swoje stoisko ma tutaj również Park Narodowy Ujście Warty, od którego dostajemy kalendarz ścienny na rok 2026 "Mokradła - ptasi raj", wydany dzięki umowie dotacji podpisanej przez Park Narodowy Ujście Warty z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze na realizację zadania: „Edukacja na rzecz mokradeł w Parku Narodowym „Ujście Warty” w 2025 roku” 😊.
Całkiem sporo tu dziś straganów, jednak najbardziej rzucającą się w oczy budowlą jest niewątpliwe zamek joannitów. A właściwie rzecz ujmując - ruiny, które z niego pozostały.


Zamek wybudowany został w pierwszej połowie XV wieku, w latach 1426-1429, jako siedziba zwierzchnika domu zakonnego joannitów. W swojej historii dwa razy był poddawany gruntownej przebudowie. Pierwszy raz w połowie XVI wieku w stylu renesansowym. Druga przebudowa, a właściwie budowa nowej siedziby zakonu, bo renesansowy zamek został zniszczony przez Szwedów w 1652 roku, miała miejsce w drugiej połowie XVII wieku. Zamek zyskał wówczas charakter barokowej rezydencji. Do dzisiaj ocalało niewiele z jego dawnej świetności. Choć na przestrzeni wieków o zamek dbano, urządzając w jego wnętrzach muzeum, archiwum, a nawet dom kultury, to ostatecznie został opuszczony w 1970 roku, a pięć lat później, w 1975 roku, strawił go pożar.






Dziś możemy wejść i zobaczyć zamkowe wnętrza. O jego dawnym, pięknym wyglądzie informują już tylko stare zdjęcia oraz pozostałości pięknie zdobionych, zamkowych posadzek.




Tutaj biło serce zamku. To właśnie w tym miejscu, na pierwszym piętrze, znajdowała się Sala Rycerska, miejsce spotkań rycerzy zakonu. Na ścianach wisiały portrety mistrzów zakonu joannitów, a także tablice herbowe braci zakonnych. Dziś możemy to zobaczyć jedynie na zdjęciach.








Wychodzimy ponownie na zewnątrz i wracamy do samochodu. Przed powrotem do Poznania jedziemy jeszcze do Stacji Pomp na krótkie spotkanie z łabędziami krzykliwymi.

SZEROKA DROGA


Dziś nie zostawiamy samochodu przy Stacji Pomp, a Wałem Wschodnim dojeżdżamy do Szerokiej Drogi. Parkujemy na jej początku i idziemy na krótki spacer. Niestety łabędzie są dzisiaj znacznie dalej niż wczoraj. Przez to ledwie je widać, a o słuchaniu ich przypominającego dźwięk trąbki śpiewu możemy praktycznie zapomnieć.






Za to dużo bardziej niż wczoraj aktywne są gęsi, które co chwila wzbijają się tysiącami sztuk do lotu. Szybko wyjaśnia się przyczyna takiego ich zachowania. Nad naszymi głowami dostrzegamy krążącego błotniaka zbożowego, który sieje postrach wśród gęsi.








Niestety śpiewu łabędzi krzykliwych dzisiaj nie usłyszymy. Chcieliśmy go nagrać, bo wczoraj byliśmy tak zaaferowani pierwszym w życiu spotkaniem z tymi ptakami, że zupełnie o tym zapomnieliśmy 😅. No nic... może jeszcze kiedyś nadarzy się okazja. A teraz wracamy do samochodu i ruszamy w drogę powrotną do Poznania. Zahaczymy jeszcze tylko o jakieś smaczne miejsce, by zjeść ciepły obiad. 


POZDRAWIAMY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz