Wędrówka przez Park Krajobrazowy Chełmy.
Dzisiejszy poranek w Jeleniej Górze wita nas pięknym słońcem. Taka pogoda zachęca do wędrówki, dlatego też jedziemy na Pogórze Kaczawskie, gdzie mamy zamiar pospacerować trochę w mroźnej, słonecznej aurze. Jednak jak tylko opuszczamy Kotlinę Jeleniogórską słońce znika za chmurami... i tyle je dzisiaj widzieliśmy 😅.
ZAMEK W LIPIE
Z Jeleniej Góry kierujemy się na północny wschód do miejscowości Lipa. Na południowym krańcu tej wsi, na niewielkim wzniesieniu o wysokości 375 metrów nad poziomem morza znajduje się zamek, a właściwie rzecz ujmując - ruiny, które z niego zostały.
Zamek w Lipie wybudowano na przełomie XIII i XIV wieku w formie gotyckiej wieży mieszkalnej otoczonej zabudowaniami. W wiekach późniejszych został rozbudowany przez arystokratyczny, śląski ród von Zedlitz, znany nam już z tak pięknych miejsc jak 👉Pałac w Wojanowie, 👉Zamek Grodno, czy 👉Pałac w Bukowcu.
Niestety dobra passa kończy się w wieku XIX, kiedy to zamek traci znaczenie obronne i jego część zostaje rozebrana. Z pozyskanego tym sposobem kamienia powstają we wsi nowe budynki gospodarcze. Dzieła zniszczenia dopełniło upaństwowienie zamku w drugiej połowie XX wieku. Dziś wygląda jakby próbowano prowadzić tu jakieś prace zabezpieczające lub rekonstrukcyjne. Zobaczymy co przyniesie czas.
GROTA PUSTELNIKA
Naszym kolejnym celem jest Grota Pustelnika. By do niej dojść zatrzymujemy się w niewielkiej zatoczce na poboczu drogi łączącej miejscowości Lipa i Paszowice (51°00'23.5"N 16°07'49.6"E), gdzie przebiega czerwony szlak prowadzący 👉na szczyt Radogost (398 m n.p.m.).
Zgodnie ze wskazaniem szlaku przechodzimy przez niewielki potok Paszówka, za którym musimy odbić w lewo w kierunku widocznych skał.
Dopiero jak doszliśmy na miejsce zorientowaliśmy się, że już tu kiedyś byliśmy 🤣. Widoczny przed nami otwór w skale, zwany Grotą Pustelnika, odwiedziliśmy w 2020 roku wracając z Radogosta.
Wracamy do samochodu i ruszamy w dalszą drogę. Jedziemy wreszcie do celu dzisiejszego wyjazdu. A jest nim miejscowość Myślibórz.
WĄWÓZ MYŚLIBORSKI
Zatrzymujemy się na parkingu, na południowym krańcu Myśliborza (51°01'25.1"N 16°06'55.0"E). Przebiega tędy żółty szlak pieszy, którego śladem rozpoczynamy dzisiejszą wędrówkę. Idziemy w kierunku Rezerwatu Przyrody "Wąwóz Myśliborski".
Szlak prowadzi nas doliną potoku Jawornik. Co pewien czas przekraczamy jego koryto. Tym, co najbardziej rzuca się w oczy wokół nas jest całe mnóstwo połamanych drzew. Musiała tu być kiedyś potężna wichura.
Dochodzimy do wschodniego krańca Wąwozu Myśliborskiego, gdzie zmieniamy kolor szlaku na czarny. Wokół nas zaczynają pojawiać się pierwsze bloki skalne. Jednym z najciekawszych jest skała, która ze względu na swój kształt zwana jest maczugą. Jej powstanie zawdzięczamy procesowi wietrzenia, jaki na przestrzeni milionów lat oddziaływał na skałę, najpierw w trzeciorzędowych, ciepłych warunkach tropikalnych, a później w dużo chłodniejszym Czwartorzędzie.
Wreszcie dochodzimy do granicy Rezerwatu Przyrody "Wąwóz Myśliborski". Tu opuszczamy czarny szlak, wchodząc na ścieżkę przyrodniczą prowadzącą dnem wąwozu.
Dochodzimy do wysokich skał porośniętych zimozielonymi roślinami. To języcznik zwyczajny, podlegający ochronie rzadki gatunek paproci o bardzo charakterystycznych liściach. Są one wydłużone i całobrzegie, czyli nie takie postrzępione, jak kojarzymy z paprociami. Wąwóz Myśliborski jest ich największym stanowiskiem występowania na terenie Dolnego Śląska.
Idąc wzdłuż potoku Jawornika możemy obserwować fantazyjne kształty, jakie mróz wykonał z wody.
Z lewej strony skały, z prawej również skały, a środkiem płynie Jawornik - z tej perspektywy doskonale widać, że faktycznie znajdujemy się w wąwozie. Ochroną rezerwatową został on objęty już w 1962 roku i dziś zajmuje powierzchnię blisko 10 hektarów. Jest jednym z pięciu rezerwatów leżących na terenie utworzonego w 1992 roku Parku Krajobrazowego Chełmy.
Zgodnie z oznaczeniem ścieżki przyrodniczej, co pewien czas musimy przekraczać potok. Niestety nie ma tu mostów i trzeba sobie radzić przejściem po powalonych pniach lub kamieniach. Dochodzimy jednak do takiego miejsca, gdzie mamy wielką zagadkę jak przedostać się na drugi brzeg? Na szczęście w sąsiedztwie leży w korycie potoku kilka kamieni, które umożliwiają bezpieczne pokonanie Jawornika.
Znaki ścieżki przyrodniczej doprowadzają nas do zachodniego krańca Wąwozu Myśliborskiego. Tu skręcamy w lewo, obierając za przewodnika ponownie znaki koloru czarnego. To jednak nie jest ten sam szlak czarny, którym szliśmy wcześniej. Zgodnie z jego przebiegiem docieramy do szerokiej, leśnej drogi, którą wiedzie szlak niebieski. To dojazd pożarowy oznaczony numerem 2.
Na swojej drodze mijamy kałuże, na których mróz "namalował" fantazyjne kształty. Jedna z kałuż nawet się uśmiecha do nas 😁.
Zgodnie ze wskazaniem niebieskiego szlaku dochodzimy do zachodniego krańca Wąwozu Siedmickiego.
WĄWÓZ SIEDMICKI
Tu kolejny raz zmieniamy kolor szlaku – teraz na zielony. Dnem Wąwozu Siedmickiego płynie rzeka Nysa Mała, którą już na samym początku musimy przekroczyć pokonując bród.
Wchodzimy na teren Rezerwatu Przyrody "Wąwóz Siedmicki". Ten obszar ochronny utworzony został w 2001 roku i ma powierzchnię około 69 hektarów. Również znajduje się na terenie Parku Krajobrazowego Chełmy.
Przez teren Wąwozu Siedmickiego prowadzi zielony szlak pieszy, wiodący wzdłuż malowniczo wijącego się koryta Nysy Małej. Tu również dostrzegamy kolejne niezwykłe zimowe dzieła Matki Natury.
Dochodzimy do położonej po drugiej stronie rzeki wychodni skalnej zwanej Zbójeckim Zamkiem. Jak widać, niegdyś na górę prowadziły schody. Współcześnie jednak, z racji objęcia terenu ochroną rezerwatową, wstęp jest niemożliwy.
Nieopodal, już po naszej stronie rzeki, znajduje się pomnik upamiętniający leśniczego Friedricha Hillgera. A może to jego grób 🤔? Niestety ciężko coś już odczytać z tablicy.
Prowadzący dnem Wąwozu Siedmickiego zielony szlak doprowadza nas do drogi we wsi Siedmica. Tu zmieniamy kolor szlaku na czarny, który najpierw asfaltową, a później szutrową, leśną drogą prowadzi nas ku miejscowości Jakuszowa.
| Kowalik spotkany na szlaku. |
I ponownie możemy oglądać ciekawe formy, która mrozem wykonała Matka Natura.
W Jakuszowej, w miejscu gdzie szlak czarny odbija w lewo, my skręcamy w prawo, idąc dalej śladem szlaku rowerowego w kierunku szczytu Rataj (350 m n.p.m.).
SZCZYT RATAJ
Droga ta nosi nazwę Szlak Salamandry. Nie jest to przypadek, bo ten płaz ogoniasty często jest spotykany na terenie Wąwozu Siedmickiego, w wodach którego odbywa gody. Zgodnie z jej przebiegiem dochodzimy do dwóch kolorów szlaków: najpierw czerwonego i po chwili żółtego. Ich śladem wspinamy się na szczyt.
Oba szlaki prowadzą jednak zboczami Rataja. By zdobyć ten szczyt należy w najwyższym miejscu zejść ze szlaku w lewo, w widoczną, szeroką ścieżkę. Tak dochodzimy do Małych Organów Myśliborskich. Są one pozostałością dawnego wulkanu, powstałego około 30 milionów lat temu. Zastygła lawa stworzyła słupy skalne, które swoim wyglądem przypominają organy.
A gdzie Rataj? Szczyt znajduje się dokładnie na górze skalnych organów. By się tam wdrapać, trzeba podążać śladem ścieżki widocznej z prawej ich strony. To krótkie, ale dość strome podejście. Tak osiągamy wysokość 350 metrów nad poziomem morza, po raz drugi zdobywając szczyt Rataj.
Pierwszy raz byliśmy tu 👉w 2019 roku, podczas zdobywania 👉Korony Kaczawskiej. Nie ma stąd spektakularnych widoków, zwłaszcza teraz, kiedy robi już się ciemno, a całą okolicę spowija mgła. W oddali ledwie widoczne są jedynie światła miasta Jawor.
Ze szczytu schodzimy ścieżką po jego północnej stronie, osiągając ponownie czerwony i żółty szlak. Trzymamy się teraz wskazań tego drugiego, którego śladem, koło budynku Centrum Edukacji Ekologicznej i Krajoznawstwa SALAMANDRA, wracamy na parking.
W międzyczasie zapadł już zmrok i o ciemku ruszamy w drogę powrotną do Jeleniej Góry.
POZDRAWIAMY☺



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz