Kawa z widokiem na Tatry.
Po zdobyciu 👉Eliaszówki (1024 m n.p.m.), najwyższego szczytu Gór Lubowelskich, przyjechaliśmy na obiad do Piwnicznej-Zdroju. Z tak pięknym widokiem na rzekę Poprad posiłek smakuje jeszcze lepiej 😁.
Kalorie uzupełnione, trochę odpoczęliśmy, jesteśmy zatem gotowi do jeszcze jednej dzisiaj wędrówki. Z Piwnicznej-Zdroju przejeżdżamy do położonej jakieś 13 kilometrów na wschód Wierchomli Małej. Tu, na niewielkim parkingu (49°25'45.9"N
20°49'22.6"E) zostawiamy samochód i obierając za przewodnika szlak koloru czarnego ruszamy w górę. Wszędzie wokół wiosna, o czym przypominają kwitnące o tej porze roku kwiaty.
| Zawilec gajowy |
| Pierwiosnek wyniosły |
Czarny szlak prowadzi nas konsekwentnie pod górę nie dając szans na chwilę odpoczynku od przewyższeń. Tak dochodzimy na rozległą polanę, nad którą widać już cel naszej wędrówki. Tu również pojawiają się pierwsze widoki. Na horyzoncie widoczne są Tatry, a przed nimi o wiele niższe beskidzkie szczyty.
Po około godzinie od startu dochodzimy pod budynek Bacówki nad Wierchomlą. To położone na wysokości niespełna 900 metrów nad poziomem morza górskie schronisko wybudowane zostało w 1978 roku. Jest jedną z 11 istniejących w Polsce bacówek powstałych według koncepcji polskiego działacza turystycznego Edwarda Moskały, przez co zalicza się do odznaki 👉Bacówki Edwarda Moskały. Po pokonaniu niemal 300 metrów przewyższenia zasłużyliśmy na kawę i coś słodkiego do niej. A z takim widokiem na góry, jaki rozpościera się z bacówki, grzechem byłoby nie skorzystać z okazji.
Za oknem widoczne jest całe niemal pasmo Tatr. Od Tatr Wysokich najbardziej na lewo zaczynając, aż po Tatry Zachodnie bardziej po prawej.
Dostrzegamy również szczyt Radziejowej (1262 m n.p.m.), najwyższe wzniesienie Beskidu Sądeckiego, czyli pasma, w którym również się znajdujemy.
Po dłuższym niż planowaliśmy odpoczynku ruszamy w drogę powrotną na dół. Słońce powoli chyli się ku zachodowi, a przed nami jeszcze trochę maszerowania. Ostatni raz spoglądamy na cudowne widoki jakie rozpościerają się spod Bacówki nad Wierchomlą i ponownie trzymając się wskazań czarnego szlaku schodzimy do Wierchomli Małej.
Żegnamy się z bacówką, która zostaje w górze za naszymi plecami.
W czasie wędrówki dostrzegamy siedzącą na gałęzi sikorę sosnówkę, najmniejszego przedstawiciela sikor w naszym kraju.
| Knieć błotna, zwana kaczeńcami spotkana przy czarnym szlaku z Bacówki nad Wierchomlą do Wierchomli Małej |
Czarny szlak doprowadza nas z powrotem na parking w Wierchomli Małej. Wsiadamy do samochodu i jedziemy do naszej kwatery w Piwnicznej-Zdroju. Koniec wycieczek na dzisiaj. A już jutro wrócimy na Słowację, by zdobyć 👉kolejne dwa szczyty zaliczane do 👉Korony Beskidów Słowackich.
POZDRAWIAMY☺




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz