Dwa szczyty z Korony Beskidów Słowackich.
Po wczorajszym zdobyciu 👉Eliaszówki, najwyższego szczytu Gór Lubowelskich, oraz odwiedzeniu 👉Bacówki nad Wierchomlą, dziś jesteśmy gotowi na kolejną wędrówkę górską. Naszym celem są dwa szczyty zaliczane do 👉Korony Beskidów Słowackich. Nie licząc położonego w Bieszczadach 👉Kremenarosa, to dwie najdalej na wschód wysunięte góry zaliczane do tej odznaki. No to ruszamy!
SMILNIANSKY VRCH
Na początek kierujemy się do oddalonej o blisko 100 kilometrów od Piwnicznej-Zdroju, słowackiej miejscowości Jedlinka. Tu, na końcu drogi prowadzącej przez wieś, znajduje się miejsce, na którym możemy zaparkować samochód (49°24'03.3"N
21°21'55.3"E).
Na Smilniansky vrch, pierwszy z planowanych dzisiaj do zdobycia szczytów, nie prowadzi żaden szlak. Dlatego też, by go zdobyć musimy posiłkować się wskazaniami GPS w naszych telefonach. Ruszamy widoczną przed sobą leśną drogą. Szybko okazuje się jednak, że to niekoniecznie dobry wybór, bo nie prowadzi ona na szczyt, a omija go szerokim łukiem, prowadząc wschodnimi stokami góry. Skręcamy zatem w lewo, w pierwszą napotkaną ścieżkę, której śladem wspinamy się w kierunku szczytu. Podobnie jak w dniach minionych, na szlaku ponownie odnajdujemy potwierdzenie, że nastała wiosna. Tym razem jednak nie są to kwitnące kwiaty, a żabi skrzek. To z niego wylęgną się kijanki, które następnie przeobrażą się w dorosłe żaby.
Pokonując dość strome przewyższenia docieramy do kapliczki położonej w bliskiej odległości od szczytu. Dokładnie tu chcieliśmy dojść! Stąd już nie będzie problemu, bo na wierzchołek góry prowadzi wyraźna leśna droga.
Ostatecznie, nie najkrótszą drogą, docieramy w końcu na Smilniansky vrch. Znajdujemy się na wysokości 749 metrów nad poziomem morza. Próżno tu szukać jakichkolwiek widoków, bo wszędzie wokół tylko drzewa. Na szczęście jest tabliczka szczytowa, która ułatwia udokumentowanie zdobycia szczytu.
Schodzimy z powrotem do kapliczki. Tu trzymamy się dalej leśnej drogi, której śladem docieramy na skraj lasu. Wokół kolejne oznaki wiosny. Tym razem w postaci rozwijających się paproci. Co roku jesteśmy pod wrażeniem tych ciekawie zwiniętych pędów.
Po wyjściu z lasu naszym oczom ukazuje się panorama Jedlinki, miejscowości na końcu której zaparkowaliśmy samochód. Musimy jeszcze tylko obejść widoczną po lewej grupę drzew i dojdziemy do końca drogi, gdzie czeka nasze auto.
Choć to nie była długa wędrówka i przeszliśmy tylko nieco ponad 5 kilometrów oraz niewiele ponad 300 metrów przewyższeń, z racji pokonywania niewydeptanych ścieżek dość mocno nas zmęczyła. Trzeba było iść z parkingu od razu w lewo przed widoczną grupą drzew i dalej prosto na leśną drogą - dużo mniej wysiłku by nas to kosztowało. Teraz już jesteśmy mądrzejsi 😁.
BUSOV
Ruszamy w dalszą drogę do kolejnego miejsca startowego. Przejeżdżamy do oddalonej o około 30 kilometrów na zachód miejscowości Gaboltov. Przed nami, w oddali, widoczny już jest cel kolejnej wędrówki, czyli szczyt Busov.
Dojeżdżamy na parking (49°22'02.0"N
21°08'31.6"E) usytuowany przy cmentarzu w sąsiedztwie Kościoła św. Wojciecha. Tu zostawiamy samochód i zgodnie ze wskazaniem zielonego szlaku rozpoczynamy wędrówkę na szczyt. Idziemy równolegle z poprowadzoną tędy Drogą Krzyżową.
Po dojściu na Golgotę, czyli miejsce ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, szlak odbija nieco w lewo. Idziemy teraz przez rozległą polanę, a za naszymi plecami pojawiają się pierwsze widoki.
A przed nami... Busov. Tam idziemy!
Na polanie wieje dość silny wiatr. Na szczęście dużo słabiej jest odczuwalny po wejściu do lasu. Jednak im bliżej szczytu, tym ponownie zaczyna coraz bardziej doskwierać. Nie dość, że jest silny, momentami wręcz porywisty, to na dodatek zimny.
Trzymając się cały czas wskazań zielonego szlaku dochodzimy na wysokość 1002 metrów nad poziomem morza, zdobywając Busov. Szczyt ten jest najwyższym wzniesieniem Beskidu Niskiego, przez co zalicza się do 👉Korony Beskidów Słowackich. Co ciekawe, przez całą drogę nie spotkaliśmy nikogo na szlaku. Tymczasem na szczycie... troje Polaków 😁. Oni przyszli jednak od drugiej strony.
Warto przy tej okazji dodać, że na terenie Polski najwyższym szczytem tego pasma jest 👉Lackowa (997 m n.p.m.), zaliczana do 👉Korony Beskidów Polskich.
Ze szczytu mamy widok w kierunku południowym, a więc na słowacką stronę. Widzimy również drogę, którą przyjechaliśmy do Gaboltova, z której tak wyraźnie widzieliśmy wcześniej cały masyw Busova.
Po uwiecznieniu zdobycia szczytu dość szybko ruszamy w drogę powrotną. Zimny wiatr nie zachęca do dłuższego pobytu. Wracamy tym samym, zielonym szlakiem.
Tam jeszcze przed chwilą byliśmy...
Po dojściu do trzech krzyży, czyli zwieńczenia Drogi Krzyżowej, opuszczamy zielony szlak. Na parking zejdziemy z Golgoty prosto w dół, w kierunku widocznego kościoła.
Na parkingu przy kościele kończymy wędrówkę. Ta była nieco dłuższa niż poprzednia, bo przeszliśmy ponad 8 kilometrów. Pokonaliśmy również znacznie więcej przewyższeń, bo aż 600 metrów. Słońce chyli się już ku zachodowi, czas więc wracać do Polski, do naszej kwatery w Piwnicznej-Zdroju. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze tam, gdzie wczoraj (49°20'06.7"N 20°40'34.1"E), czyli na przydrożnym parkingu w ciągu drogi numer 68, skąd mamy majestatyczną panoramę Tatr.
Tak kończy się kolejny dzień. Jutro odpoczniemy od słowackich gór i pojedziemy na Pogórze Ciężkowickie, gdzie odwiedzimy 👉dwie bacówki oraz 👉Skamieniałe Miasto.
POZDRAWIAMY☺

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz