niedziela, 12 kwietnia 2026

Lubiąż nieco inaczej

Lubiąż to nie tylko Opactwo Cystersów.

Lubiąż jest dolnośląską wsią znaną powszechnie z olbrzymiego Opactwa Cysterskiego. I to właśnie ten obiekt "sprasza" tutaj corocznie spore liczby turystów. My również zwiedzaliśmy potężny kompleks pocysterski 👉w maju 2023 roku. Dziś jednak wracamy ponownie do Lubiąża odkryć jego miejsca nieoczywiste. Bo jak się okazuje, jest tu do zobaczenia dużo więcej niż tylko dawne Opactwo.

PROCHOWICE


Z Jeleniej Góry, gdzie spędziliśmy dzisiejszą noc, kierujemy się na północny wschód. Zanim dojedziemy do oddalonego o 100 kilometrów od Stolicy Karkonoszy Lubiąża, zatrzymujemy się w Prochowicach. Tu naszym celem staje się położony nad rzeką Kaczawą zamek z początku XIV wieku. W swojej wielowiekowej historii należał między innymi do rodu Piastów z linii legnicko-brzeskiej. Dzisiaj stanowi własność prywatną.



Z Prochowic już nie daleko do Lubiąża, bo obie miejscowości dzieli dystans zaledwie 7 kilometrów w linii prostej.

LUBIĄŻ


Wizytę w Lubiążu zaczynamy od Lasku św. Jadwigi, malowniczo położonego na skraju zabudowań i otaczających wieś pól (51°16'27.3"N 16°28'41.9"E). Mamy stąd piękne widoki na lubiąskie Opactwo Cystersów, którego widoczne są jednak tylko kościelne wieże, oraz skryty nieco za polami Kościół św. Walentego w Lubiążu. Nam za to przyglądają się z daleka sarny.

Opactwo Cystersów w Lubiążu
(widok z Lasku św. Jadwigi)
Kościół św. Walentego
(widok z Lasku św. Jadwigi)



Jak możemy przeczytać na tablicy, Lasek św. Jadwigi to około 5-hektarowy obszar porośnięty lasem mieszanym, w którym znajduje się odrestaurowana Kalwaria Jadwiżańska. Składający się na nią zespół sześciu kaplic drogi krzyżowej ufundowany został w 1727 roku przez opata cysterskiego Ludwika Baucha. Wszystko dla uczczenia postaci Świętej Jadwigi Śląskiej, która często bywała u lubiąskich cystersów. Co ciekawe, pierwsze wzmianki o istnieniu tego miejsca pochodzą już z 1508 roku, kiedy to opat Andreas Hofman nakazał budowę ujęcia wody i drewnianego rurociągu, transportującego grawitacyjnie wodę do klasztoru. Dziś jedną z pamiątek po dawnym wodociągu jest cembrowina zakryta płytą z ręczną pompą, zwana Studnią św. Jadwigi.


Przez Lasek św. Jadwigi prowadzi ścieżka, śladem której możemy odwiedzić wszystkie znajdujące się tutaj kapliczki. O tej porze roku warto zerkać również pod nogi, by zobaczyć jak pięknie rozwija się otaczająca nas przyroda.







Przejeżdżamy nieco bardziej na północ Lubiąża, na górujące nad wsią Wzgórze Trzech Krzyży. Dojedziemy tu szutrową ulicą Wiejską, a przy samej atrakcji można zaparkować samochód (51°16'55.5"N 16°28'32.5"E).
Wzgórze Trzech Krzyży, podobnie jak Lasek św. Jadwigi, powstało z inicjatywy opata cysterskiego Ludwika Baucha. Choć nie jest to do końca potwierdzone, najprawdopodobniej miało być wotum dziękczynnym za ocalenie pobliskiego Opactwa z wojny trzydziestoletniej. Niestety pierwotna zabudowa Wzgórza Trzech Krzyży nie dotrwała do naszych czasów, gdyż została zniszczona przez Armię Czerwoną w 1945 roku. To, co widzimy dzisiaj zawdzięczamy mieszkańcom Lubiąża, którzy w 1997 roku odbudowali Golgotę.



Pomiędzy krzyżami pięknie widoczne są zabudowania Opactwa Cysterskiego. Stąd już ich nic nie zasłania i widzimy potężny kompleks w całej swojej okazałości.



Zjeżdżamy ze wzgórza do centrum Lubiąża. Naszym celem jest teraz widoczny z Lasku św. Jadwigi kościół pod wezwaniem św. Walentego. Co ciekawe, pierwsza świątynia powstała tu już w XII wieku i była pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty. Należała oczywiście do Opactwa Cystersów w Lubiążu. Obiekt, który widzimy dzisiaj, to barokowy kościół wybudowany w latach 1739-1749.



Po krótkiej wizycie w kościele jedziemy dalej. Teraz w kierunku największego obiektu w Lubiążu, czyli oczywiście Opactwa Cysterskiego. Zatrzymujemy się na parkingu w pobliżu bramy prowadzącej na teren dawnego klasztoru (51°15'49.3"N 16°28'07.3"E).





Przechodzimy przez bramę, by wkroczyć na Plac Klasztorny. Niewątpliwie najważniejszymi i największymi obiektami tutaj są zabudowania klasztorne i kościół.


Warto jednak rozejrzeć się wokół, bo odnajdziemy tu na przykład zegar słoneczny o podwójnej tarczy umieszczony na elewacji budynku dawnej kancelarii klasztornej. Pośrodku placu stoi zaś Kolumna Maryjna z 1670 roku. U jej stóp znajdują się postaci św. Anny, św. Elżbiety oraz Mojżesza i Aarona.


Na Placu Klasztornym odnajdziemy również całopostaciowe rzeźby przedstawiające Murzynów i Indian. Są one dziełem wybitnego niemieckiego rzeźbiarza epoki baroku, Franza Josepha Mangoldta, i niegdyś zdobiły ogród opata.
Za rzeźbami widoczny jest jeszcze Kościół św. Jakuba. Ta barokowa świątynia wybudowana około 1700 roku jest dziś zachowaną ruiną. O ile ostatnio nie udało nam się wejść do środka, dzisiaj jest to możliwe. Choć jego wnętrze zostało zniszczone w 1945 roku, na pewno warto tam zajrzeć.





Idąc równolegle do długiej na 223 metry fasady dawnego klasztoru, wracamy w kierunku bramy.


Nie idziemy jednak jeszcze do samochodu, a podchodzimy nieopodal na krzyżówkę ulic Michała Leopolda Willmana i Wojska Polskiego, pośrodku której znajduje się przydrożna Kaplica św. Jana Nepomucena. Wybudowana została w 1727 roku z inicjatywy opata cysterskiego Ludwika Baucha (to kolejny obiekt powstały za jego czasów!). Po dziś dzień zachował się kartusz z monogramem fundatora "LAL 1727" widoczny nad wejściem do kaplicy. 



Tu kończy się nasza wizyta w Lubiążu. Wracamy do samochodu i ruszamy w drogę powrotną do Poznania. Na chwilę zatrzymujemy się jeszcze na obrzeżach miejscowości, gdzie przy ulicy Wojska Polskiego 58 znajduje się drewniany wiatrak "Paltrak" (51°15'58.0"N 16°29'42.1"E). Dziś to unikatowy przykład budownictwa drewnianego na lubiąskiej ziemi. Niegdyś, za cysterskich czasów, wokół było sporo tego typu budowli. Wiatrak wybudowano pod koniec XVIII wieku i co ciekawe, modernizacja przeprowadzona w pierwszej połowie XX wieku pozwalała na jego użytkowanie również w czasie, gdy nie wiał wiatr. Wówczas napędzany był silnikiem na ropę. Jak widać popada w ruinę. A szkoda, bo to ostatni taki obiekt tutaj.



POZDRAWIAMY☺

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz