Poznajemy kolejne atrakcje Krainy Wygasłych Wulkanów.
Po długiej i mroźnej zimie wreszcie ta najchłodniejsza z pór roku daje za wygraną. W ciągu zaledwie kilku dni temperatury wzrosły z wartości ujemnych do bardzo przyjemnych poziomów. Do tego bezchmurne niebo i pełne słońce - wszystko to razem zachęca do wyjazdu. Opuszczamy więc Poznań i ten weekend spędzimy w górach.
Do Jeleniej Góry, będącej naszą bazą wypadową, przyjechaliśmy wczoraj wieczorem. Dziś nie tracąc czasu ruszamy na szlak. Nie będzie to jednak długa, całodzienna wędrówka, a raczej krótsze spacery. Naszym celem jest Kraina Wygasłych Wulkanów, czyli niedoceniany przez turystów, położony na północ od stolicy Karkonoszy teren Gór i Pogórza Kaczawskiego. Ten niezwykle uroczy obszar poznaliśmy już trochę podczas zdobywania 👉Korony Kaczawskiej i jeżdżąc 👉śladem rzeki Kaczawy. Okazuje się jednak, że tu nadal jest sporo do zobaczenia!
KAMIENIOŁOM ŁOMY
Na początek jedziemy do oddalonej o 16 kilometrów na północny wschód od Jeleniej Góry miejscowości Lubiechowa. Tu zjeżdżamy z głównej drogi w lewo, by ulicą Wczasową dojechać do wąskiej i nieco wyboistej drogi gruntowej. Jej śladem dojeżdżamy do ruin, w sąsiedztwie których parkujemy samochód (50°59'49.8"N
15°50'17.0"E). Stąd mamy do podejścia zaledwie 100 metrów, by znaleźć się na terenie widocznego z daleka kamieniołomu.
Nieczynny już Kamieniołom Łomy to pamiątka po wulkanicznym okresie w historii tej ziemi - w końcu znajdujemy się w Krainie Wygasłych Wulkanów! Jego historia sięga blisko 300 milionów lat wstecz i dziś jest jednym z czołowych stanowisk mineralogicznych na terenie Pogórza Kaczawskiego. Co tu możemy znaleźć? Kwarc mleczny i dymny, kalcyt, a z bardziej znanych - ametyst. Jak widać wokół, dziś to również teren rekreacyjny.
Wracamy do samochodu i ruszamy dalej na północ. Kierujemy się teraz do położonej nieco na wschód od Złotoryi, miejscowości Prusice.
SZCZYT ZAWADNA
Z Lubiechowej, przez Świerzawę - miejscowość, w której znajduje się przepiękny, 👉romański Kościół św. Jana i św. Katarzyny Aleksandryjskiej, uchodzący za jeden z najcenniejszych zabytków Krainy Wygasłych Wulkanów, przejeżdżamy przez wieś Gozdno. Po naszej lewej stronie dostrzegamy na wzgórzu wieżę widokową. To szczyt Zawadna o wysokości 445 metrów nad poziomem morza. Choć zdobyliśmy go 👉w maju 2021 roku, widoczność wówczas pozostawiała wiele do życzenia. Spontanicznie decydujemy się wejść tam ponownie. Zjeżdżamy zatem z głównej szosy w lewo i szutrową drogą docieramy na skraj lasu. Tu zostawiamy samochód i nie kierując się wskazaniami żółtego szlaku wchodzimy do lasu.
Około 15-minutowa wędrówka, która dopiero w końcowym etapie wymaga nieco więcej energii na pokonanie przewyższenia, doprowadza nas na szczyt. Zawadna zaliczana jest do 👉Korony Kaczawskiej, a dzięki stojącej tu wieży widokowej należy również do 👉Wież widokowych gór i pogórzy.
Wchodzimy na szczyt wieży, skąd mamy nieprawdopodobnie lepsze widoki niż ostatnim razem. To była dobra decyzja, by wdrapać się ponownie na Zawadną!
Patrząc w kierunku zachodnim dostrzegamy wyraźnie zarysowującą się Ostrzycę. Ten mierzący 501 metrów nad poziomem morza szczyt jest jednym z lepszych przykładów wulkanicznej historii Gór i Pogórza Kaczawskiego. Już sam kształt góry przywołuje na myśl najprawdziwszy wulkan.
Kierując wzrok nieco bardziej na prawo od Ostrzycy, dostrzegamy w oddali jeszcze jeden charakterystyczny stożek. To Grodziec (389 m n.p.m.), szczyt, na którym znajduje się zamek, sięgający swoją historią zamierzchłych czasów XII wieku. Z racji odległości jest słabiej widoczny niż Ostrzyca. Oba te szczyty zdobyliśmy 👉w lipcu 2021 roku.
Spoglądamy teraz na południe, gdzie na horyzoncie wyłania się najwyższe pasmo Sudetów, czyli Karkonosze. Nie bez przyczyny zwane były niegdyś Górami Olbrzymimi, a po dziś dzień ich niemiecka nazwa to Riesengebirge, czyli w dosłownym tłumaczeniu właśnie Góry Olbrzymie. Choć dzieli nas odległość blisko 40 kilometrów w linii prostej, są całkiem dobrze dziś widoczne.
A widać stąd cały Główny Grzbiet Karkonoszy od najwyższej w tym paśmie Śnieżki (1603 m n.p.m.) zaczynając, przez majestatyczne Kotły Małego i Wielkiego Stawu oraz Śnieżne Kotły, na położonej najbardziej na zachodzie Szrenicy (1362 m n.p.m.) kończąc.
Może się powtarzamy, ale przyjście tu dzisiaj było doskonałą decyzją! Schodzimy z wieży i wracamy do samochodu. Czas ruszać w dalszą drogę. Jeszcze sporo punktów programu przed nami 😁.
STOŻEK WULKANICZNY KOPCZYNA
Z Gozdna jedziemy wreszcie tam, gdzie pierwotnie założyliśmy - do Prusic. Na południowo-zachodnim skraju tej miejscowości znajduje się stożek wulkaniczny Kopczyna. Zatrzymujemy się na boku drogi (51°06'38.5"N
15°58'39.2"E) i pokonując zaledwie 100 metrów dochodzimy do serca dawnego wulkanu.
Mierząca 258 metrów nad poziomem morza Kopczyna jest najprawdziwszym, wygasłym już stożkiem wulkanicznym. A jak dużo jej podobnych stożków jest na tym terenie, pokazała nam mapa na tablicy informacyjnej, którą mijaliśmy po drodze. Nie bez przyczyny terenu te nazwano Krainą Wygasłych Wulkanów. Co więcej, w 2001 roku cały obszar wpisany został do Światowej Sieci Geoparków UNESCO. Dziś na szczycie dawnego wulkanu znajduje się gigantyczna ławka, na której robimy nieco dłuższą przerwę na drugie śniadanie.
Wokół nas słychać śpiew ptaków. Zima odchodzi, słońce pięknie przygrzewa (tu, w miejscu osłoniętym od wiatru jest wręcz gorąco), to i ptaszki czują wiosnę. Na jednym z rosnących tu drzew dostrzegamy trznadla, który jednak po krótkim koncercie leci dalej.
Grzejące słońce rozleniwia nas. Trzeba się ruszyć, bo jeszcze chwila i już nigdzie nie pojedziemy 😁. Schodzimy ze stożka wulkanicznego i ruszamy w dalszą drogę. Ta nie będzie jednak zbyt długa, bo kierujemy się teraz, nieco okrężną drogą, do oddalonej o 7 kilometrów miejscowości Wilków-Osiedle.
SZCZYT PRUSICKA GÓRA
Dojeżdżamy na wschodni kraniec Wilkowa-Osiedla, gdzie kończy się asfaltowa droga i na skraju lasu możemy zostawić samochód (51°05'03.6"N
15°57'08.8"E). Leśną drogą ruszamy na krótką wędrówkę. Nie wiedzie tędy żaden szlak, ale trasa jest bardzo łatwa i prowadzi dosłownie prosto na szczyt Prusickiej Góry.
W kilkanaście minut pokonujemy dystans 600 metrów i niespełna 50 metrów przewyższenia meldując się na wysokości 402 metrów nad poziomem morza. To szczyt Prusickiej Góry, na którym znajdują się bardzo ciekawe rumowiska skalne. Porośnięte gęstym mchem głazy są niezwykłą atrakcją przyrodniczą tego miejsca.
Tą samą leśną drogą wracamy z powrotem do miejscowości Wilków-Osiedle, skąd ruszamy do kolejnego celu dzisiejszej wycieczki.
Kierując się teraz na południowy zachód przejeżdżamy przez pole bitwy o Złotoryję, jaka rozegrała się tutaj w ramach kampanii napoleońskiej w 1813 roku. W tym miejscu odnajdziemy ciekawy i dość spory pomnik ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa.
Po krótkim postoju jedziemy dalej, obierając za cel kopalnię bazaltu w Wilkowie. Dziś zakład jest nieczynny i możemy bezpiecznie zostawić samochód na poboczu drogi (51°04'27.5"N
15°55'14.1"E). W tygodniu, gdy kursują tędy wielotonowe pojazdy, nie byłoby racjonale tu stawać.
SZCZYT DIABLAK
Naszym kolejnym celem jest szczyt Diablak o wysokości 390 metrów nad poziomem morza. By się tam znaleźć musimy odszukać właściwą ścieżkę.
Na Diablaka nie wyznaczono żadnego szlaku. Dlatego też, posiłkując się wskazaniami GPS, schodzimy z asfaltowej drogi w las, by początkowo niemal niewidocznym przesmykiem dojść do całkiem szerokiej leśnej ścieżki, prowadzącej w górę.
Trzymając się tej całkiem wygodnej leśnej arterii dochodzimy do widocznej z daleka grupy skalnej. Okazuje się, że to bazaltowa żyła, która tworzy szczyt Diablaka. Przebijając mniej odporne na kruszenie piaskowce, ukształtowała ona grań skalną, której urwiska osiągają 20 metrów wysokości. Wspinamy się na górę.
Ostatni odcinek, czyli podejście na szczyt bazaltowej żyły, wymaga nieco wysiłku. Warto jednak się na to zdobyć, bo widoki wynagradzają poniesiony trud.
Choć za dobrze ich stąd nie widzimy, w oddali dostrzegamy Karkonosze z ich najwyższą Śnieżką (1603 m n.p.m.). Nieco na prawo od nich dobrze widoczna jest położna znacznie bliżej wieża widokowa na szczycie Zawadnej - tej, na której już dzisiaj byliśmy. Natomiast odwracając wzrok jeszcze bardziej na prawo, dostrzegamy wyniesioną ponad okoliczny teren Ostrzycę (501 m n.p.m.), czyli dawny wulkan.
| Widok na Karkonosze z Diablaka. |
| Wieża widokowa na Zawadnej (445 m). |
| Widok na Ostrzycę (501 m) z Diablaka. |
Grań skalna z punktem widokowym nie jest najwyższym miejscem. Właściwy szczyt Diablaka o wysokości 390 metrów nad poziomem morza znajduje się około 100 metrów na północ, po drugiej stronie swego rodzaju "przełęczy" rozdzielającej oba te miejsca.
| Właściwy szczyt Diablaka (390 m). |
Po zdobyciu szczytu tą samą ścieżką schodzimy z powrotem na dół i ostatecznie wychodzimy na asfaltowej drodze prowadzącej do kopalni.
Chwilowo kończymy wędrówki górskie, choć to jeszcze nie koniec na dzisiaj, i jedziemy zobaczyć prawdziwą perłę architektury.
ZAMEK W STAREJ KRAŚNICY
Jedziemy na południe do Starej Kraśnicy. Tu, niemal na granicy z miejscowością Świerzawa, znajduje się zabytkowy zamek, sięgający swoją historią XVI wieku. Choć bardziej prawidłowo byłoby powiedzieć nie zamek, a jego ruiny.
Po dojechaniu na miejsce pierwszym, co rzuca nam się w oczy jest przepięknie zdobiona brama wjazdowa. A właściwie to, co z niej zostało. Cały kompleks zamkowy został po II wojnie światowej przekazany w ręce Państwowego Gospodarstwa Rolnego (PGR), a od 1963 roku jest opuszczony. Taki stan rzeczy doprowadził do jego dewastacji. Zachowane na bramie zdobienia przedstawiają herby dawnych właścicieli majątku, rodów von Schlewitz i von Schweinichen.
Kształt zamku, jaki obecnie możemy jeszcze oglądać, zawdzięcza on przebudowie dokonanej na początku XVII wieku, staraniem rodziny Schweinichen. Po dziś dzień ostał się przepiękny, manierystyczny portal nad wejściem głównym, prezentujący 16 herbów związanych z dawnymi właścicielami majątku.
W sąsiedztwie zamku zachowała się również zabytkowa willa wzniesiona w 1902 roku.
Ze Starej Kraśnicy mamy niedaleko do Dobkowa, który staje się naszym kolejnym celem.
PUNKT WIDOKOWY DOBKÓW
Dobków to niewielka miejscowość położona w gminie Świerzawa na pograniczu Pogórza Kaczawskiego i Gór Kaczawskich. Kierujemy się do najwyżej położonej części wsi, na punkt widokowy "Trzy okresy wulkanizmu w Krainie Wygasłych Wulkanów" (50°59'27.6"N
15°57'19.8"E).
O co tutaj chodzi? Otóż Kraina Wygasłych Wulkanów kształtowała się na przestrzeni wielu milionów lat. Najstarszy okres w jej historii nazywamy wulkanizmem staropaleozoicznym. To mniej więcej 400 - 500 milionów lat temu. Co ciekawe, wówczas nie istniały jeszcze Sudety 😮. Później, jakieś 300 milionów lat temu, był wulkanizm permski. Ostatni, najmłodszy etap, to wulkanizm kenozoiczny, który rozpoczął się 66 milionów lat temu.
Wszystko to, o czym możemy przeczytać na tablicy znajduje swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. By jednak zobaczyć te widoki, musimy udać się kawałek dalej, bo stąd panoramę zasłaniają wybudowane chyba całkiem niedawno domki letniskowe. Za to doskonale widać i słychać lecący nad naszymi głowami samolot 😁.
Z punktu widokowego w Dobkowie roztacza się ciekawy widok na Góry Kaczawskie, począwszy od położonego najbardziej na lewo szczytu Okola (721 m n.p.m.), przez Łomy (424 m n.p.m.), po usytuowaną najbardziej na prawo Ostrzycę (501 m n.p.m.). I tak też zmienia się wiek tych gór, od najstarszego Okola, którego skały sięgają początków ery paleozoicznej, przez Łomy z końca tejże ery, aż po najmłodszą w tym gronie Ostrzycę z kenozoiku.
| Widok z punktu widokowego w Dobkowie na Okole (721 m). |
| Widok z punktu widokowego w Dobkowie na Ostrzycę (501 m). |
Wracamy do samochodu i ruszamy do ostatniego celu na dzisiaj. Jest nim oddalona o 5 kilometrów w linii prostej miejscowość Wojcieszów.
SZCZYT BIELEC
Z Wojcieszowa szliśmy już na 👉Miłek (596 m n.p.m.) oraz na 👉Dłużek (592 m n.p.m.). Dziś poznamy nowe miejsca, choć będziemy do nich szli częściowo znanymi już szlakami.
Zatrzymujemy się na poboczu ulicy Kościelnej (50°57'09.3"N
15°55'26.8"E), skąd za wskazaniem czerwonego szlaku rozpoczynamy ostatnią dzisiaj wędrówkę. Tak dochodzimy do oddalonego o około 50 metrów od szlaku i nieco schowano między drzewami punktu widokowego na Wojcieszów. Niestety słońce chyli się powoli ku zachodowi, skutecznie utrudniając obserwacje.
Udaje nam się jednak wypatrzeć szczyt Barańca (723 m n.p.m.) oraz położony na prawo od niego i znacznie dalej, szczyt Łysej Góry (707 m n.p.m.). Oba łatwe do rozpoznania, bo zwieńczone masztami telekomunikacyjnymi.
A dołem, pomiędzy masywami Gór Kaczawskich, niczym rzeka, pięknie wije się miejscowość Wojcieszów.
Wróćmy jednak na szlak, którego śladem docieramy do Kamieniołomu Gruszka. Stanowi on zachodnie zbocze góry Bielec i jest obecnie nieczynnym już wyrobiskiem. Wydobywano tu jedną z najbardziej charakterystycznych skał dla tego terenu, którą jest wapień wojcieszowski.
Nieopodal kamieniołomu znajduje się jeden z najlepiej zachowanych wapienników, czyli pieców służących do wypalania skały wapiennej. Trafimy tu idąc zgodnie ze wskazaniem czerwonego szlaku. Dziś to jeszcze jeden w tej okolicy punkt widokowy, z którego możemy podziwiać cały masyw Miłka. Taras widokowy na górze wapiennika jest jednym z wielu miejsc zaliczanych do sudeckiej części 👉Wież widokowych gór i pogórzy.
A czym tak naprawdę był wapiennik? Jak już wspomnieliśmy był to piec. A służył do wypalania wapna. Wapień wojcieszowski składa się głównie z węglanu wapnia (CaCO3). W wyniku wypalenia pozyskiwano wapno palone, czyli tlenek wapnia (CaO). A zatem... cały proces polegał na ogrzaniu węglanu wapnia do temperatury rzędu 900 - 1200 stopni Celsjusza, by przy stałym dopływie tlenu, uwolnić z niego dwutlenek węgla (CO2). Po wypaleniu wapno gaszono wodą, co pod jej wpływem tworzyło wodorotlenek wapnia (CaOH), czyli doskonały materiał budowlany służący do zapraw murarskich i tynkowania.
| Masyw Miłka w Górach Kaczawskich, czyli szczyty Młyniec (563 m) i Miłek (Cisowa) (596 m). |
Schodzimy z punktu widokowego i ruszamy dalej na szlak. Opuszczamy czerwony szlak i posiłkując się wskazaniami GPS kierujemy się do położonych na zboczach Chmielarza (585 m n.p.m.), Lisich Skał. Idziemy wprost w kierunku błyszczącego już na niebie księżyca 😁. Po prawej towarzyszy nam potężnie wyglądający z tej perspektywy masyw Miłka.
Nieco naokoło udaje nam się dojść do Lisich Skał, formacji skalnej zbudowanej z łupków serycytowych.
Na koniec dzisiejszego dnia wdrapiemy się jeszcze na Bielec, szczyt górujący nad Kamieniołomem Gruszka. W tym celu wracamy do wapiennika i stąd, trzymając się wskazań tabliczek, rozpoczynamy wędrówkę.
Całkiem wygodny i miejscami dość stromy szlak doprowadza nas na wysokość 450 metrów nad poziomem morza. Zdobywamy Bielec, który dziś jest kolejnym przepięknym punktem widokowym w tym rejonie.
Tuż pod nami olbrzymia dziura, czyli Kamieniołom Gruszka. Za nim zabudowania wijącego się między górami Wojcieszowa.
Tym samym szlakiem wracamy na ulicę Kościelną do samochodu i ruszamy w drogę powrotną do Jeleniej Góry.
PAŁAC W WOJCIESZOWIE GÓRNYM
Po drodze zatrzymujemy się jeszcze raz w Wojcieszowie, tym razem na rogu ulic Miedzianej i Kresowej. Tu naszą uwagę przyciąga pochodzący z XIX wieku pałac, będący dziś siedzibą Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego.
Nieubłaganie zapada zmrok. Nic to jednak dziwnego. Jest już po godzinie 17, a o tej porze roku oznacza to nadchodzącą ciemność. Czas na definitywne zakończenie zwiedzania. To był długi i choć bez nadzwyczaj wymagających wędrówek, całkiem męczący dzień. Kończymy go ciepłą obiadokolacją, po której wracamy na wieczorny odpoczynek do Jeleniej Góry.
POZDRAWIAMY☺






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz