XX. Cieplickie Koncerty Organowe.
Z Roztoki, gdzie 👉odwiedziliśmy dawną rezydencję Hochbergów, przejeżdżamy na północny-wschód w okolice
miejscowości Damianowo. To tereny nazywane Wzgórzami Strzegomskimi, po których
się teraz trochę powłóczymy. Skoro mamy dzień zwiedzania, zobaczymy jeszcze
kilka ciekawych miejsc. Na początek zatrzymujemy się na poboczu drogi łączącej
Goczałków Górny z Damianowem, jakiś kilometr przed tą drugą miejscowością. W
tym miejscu rozpoczyna się droga pożarowa numer 16, prowadząca w głąb lasu. Ruszamy
jej śladem.
SZCZYT DAMIANEK
Szeroka, leśna arteria prowadzi nas bardzo delikatnie pod górę. Szybko
osiągamy najwyższy punkt, za którym droga, skręcając nieco w lewo, przełamuje
się i wiedzie dalej w dół. Trzeba zatem odbić w las. Spoglądamy na mapę, na
której GPS wskazuje nasze położenie i zgodnie z jej wskazaniem schodzimy z
drogi pożarowej w prawo w skos. Kierujemy się ku najwyższemu miejscu. Tym
sposobem szybko dostrzegamy między drzewami zarys wieży widokowej. A to
oznacza, że osiągnęliśmy szczyt Damianek o wysokości 284 metrów nad poziomem
morza.
Wieża widokowa na
szczycie Damianka, zwanego również Górą Kościelisko, to konstrukcja z II połowy
XIX wieku. Ma wysokość 12 metrów. Na jej szczyt jednak nie wejdziemy, bo wieża znajduje się w stanie ruiny. Możemy zajrzeć jedynie do pustego wnętrza.
Niestety podejście nie jest łatwe ze względu na bujną roślinność dookoła, wśród
której dominują jeżyny. Trzeba bardzo uważać, by niepotrzebnie nie podeptać
roślin i jednocześnie nie zaczepić się o ich kolce.
Tak samo jak tu przyszliśmy,
wracamy do samochodu.
KOŚCIÓŁ w DAMIANOWIE
Podjeżdżamy do nieodległego Damianowa, gdzie naszym celem
jest kościół pod wezwaniem św. Michała. Niestety na teren tego XV-wiecznego, gotyckiego zabytku
nie wejdziemy. Dostępu broni solidny mur i zamknięta brama. Możemy jedynie z
tej perspektywy spojrzeć na świątynię i znajdujące się w jej murze płyty
nagrobne.
Cóż... pozostaje jechać
dalej. Kierujemy się teraz na południowy-wschód do położonej przy drodze
wojewódzkiej numer 345, Lusiny.
KRZYŻ POKUTNY w LUSINIE
W tej niewielkiej wiosce znajduje się niezwykły
zabytek. Swą historią sięga okresu pomiędzy XIV, a XVI wiekiem, kiedy to stawiano
kamienne krzyże w miejscach zbrodni. Było to swego rodzaju pojednanie sprawcy z
rodziną zamordowanego. I właśnie jeden z takich krzyży pokutnych znajdziemy w
Lusinie. Łatwo go jednak przegapić, bo znajduje się na zakręcie głównej drogi
przebiegającej przez wieś. Co gorsza, stoi w przydrożnym rowie i jest dość
mocno zasypany oraz zarośnięty przez bujną o tej porze roku roślinność.
Wracamy do samochodu i
ponownie ruszamy dalej przed siebie. Drogą wojewódzką numer 345 dojeżdżamy do
krajowej "piątki". Kierując się na wschód, czyli na Wrocław, mijamy
Jaroszów, kawałek za którym skręcamy w prawo, zgodnie ze wskazaniem znaków
prowadzących do miejscowości Rusko. To nasz kolejny cel.
KOŚCIÓŁ i POMNIK w RUSKU
Zatrzymujemy się w
okolicy usytuowanego na wzniesieniu Kościoła św. Piotra i Pawła. U stóp wzgórza
znajduje się pomnik poświęcony więźniom politycznym obozu katorżniczej pracy
przymusowej w Rusku w latach 1948-1958.
Warty uwagi jest również
sam kościół, do którego teraz podchodzimy. Świątynia pochodzi z XIII wieku,
jednak jej obecny kształt został nadany w czasie rozbudowy w wiekach XVI i
XVIII. Niestety do środka nie wejdziemy, bo kościół jest zamknięty.
Cały teren wokół
świątyni ogrodzony jest kamiennym murem. Dawniej znajdował się tutaj cmentarz,
który w 1845 roku przestał być użytkowany. Z tego okresu zachowało się kilka
płyt nagrobnych, które wmurowano w ogrodzenie, by zachować od zniszczenia.
Ze wsi Rusko wracamy do
głównej drogi krajowej numer 5. Skręcamy w nią w prawo, by niebawem ponownie
skręcić w prawo, kierując się na Żarów i Świdnicę. Tuż przed tą pierwszą
miejscowością znajduje się wieś Łażany, do której zjeżdżamy. Kierujemy się do
kolejnego dzisiaj kościoła. Nie ma jednak się co dziwić, bo to właśnie wszelkie
obiekty związane z kultem religijnym, są najczęściej najcenniejszymi zabytkami
wielu miejscowości. I nie inaczej jest tym razem.
KOŚCIÓŁ w ŁAŻANACH
Samochód parkujemy w bezpośrednim sąsiedztwie Kościoła Bożego Ciała w Łażanach.
Świątynia powstała najprawdopodobniej około 1300 roku, choć pierwsza wzmianka o
niej pochodzi dopiero z 1335 roku. W połowie XVI wieku została rozbudowana.
Pamiątką po tym wydarzeniu jest tablica fundacyjna z 1569 roku umieszczona nad
wejściem. Znajdują się na niej herby rodów von Mühlheim i von Nimptsch. To właśnie z ich funduszy sfinansowano
rozbudowę.
Niestety ponownie nie
możemy wejść do środka, gdyż kościół jest zamknięty. Co prawda w drzwiach
zamontowano kratę, jednak jest ona na tyle gęsta, a wnętrze ciemne, że i tak
niewiele widać. Możemy za to swobodnie obejrzeć bogato zdobione epitafia
wmurowane we wschodnią ścianę kościoła. To większe, o kształcie przypominającym
jajko, to epitafium Otto Siegmunda von Nostitz z 1703 roku, pana na Łażanach,
Żarowie i kilku innych, okolicznych miejscowościach.
Znajdujące się obok, mniejsze
i podwójne, to epitafium Siegmunta von Mühlheim i jego żony. To ci od XVI-wiecznej rozbudowy kościoła. Co więcej, krypta
w podziemiach świątyni była również miejscem pochówku innych członków rodziny
von Mühlheim.
Jedziemy dalej. Powoli
wracamy już w kierunku Jeleniej Góry, kolejny przystanek robiąc w miejscowości
Morawa. Z nadzieją na możliwość zjedzenia ciepłego posiłku, podjeżdżamy pod
znajdujący się praktycznie w centrum wsi pałac.
ZESPÓŁ PARKOWO-PAŁACOWY w MORAWIE
Piękny budynek pałacu w Morawie pochodzi z
1864 roku, kiedy to został zbudowany przez rodzinę von Kramsta. Kres rodu w
1923 roku przyniosła bezpotomna śmierć Marii von Kramsta. Wówczas posiadłość
przejął dalszy krewny. Sytuacja zmieniła się po II wojnie światowej. Pałac, jak
i okoliczne grunty, na których znajduje się park, przejęte zostały przez
państwo i przekazane państwowemu gospodarstwu rolnemu. Kolejna zmiana nastąpiła
po przemianach ustrojowych w 1989 roku. Wówczas zainteresowali się nim
potomkowie pierwszych właścicieli i w ramach pojednania polsko-niemieckiego
utworzyli przedszkole. Dziś pałac jest własnością Fundacji św. Jadwigi. Jej
założycielką jest Melitta Sallai z domu Wietersheim-Kramsta, potomkini dawnych
właścicieli. Pałac oferuje miejsca noclegowe i restaurację. Niestety aktualnie
zamkniętą z powodu remontu. Dzisiaj tu się nie najemy.
Kończymy więc dzisiejszy objazd po Wzgórzach Strzegomskich. Wszystko co tutaj odwiedziliśmy, to kolejne
obiekty do odznaki 👉Znam Wzgórza Strzegomskie, dzięki której poznajemy tę bardzo
mało znaną część Polski. Wracamy do Jeleniej Góry z krótką przerwą na szybki
posiłek po drodze. To nie koniec jeszcze atrakcji na dzisiaj. Przed nami można
powiedzieć główny punkt programu 😁.
XX. CIEPLICKI KONCERT ORGANOWY
Jedziemy do Cieplic Śląskich-Zdroju,
uzdrowiskowej części Jeleniej Góry, gdzie w lipcowe i sierpniowe niedziele
odbywają się Cieplickie Koncerty Organowe. W tym roku to już ich XX. edycja. My zazwyczaj w niedzielę wracamy
do Poznania i nie mamy możliwości uczestniczenia w wydarzeniu. Dzisiaj jednak
nadarzyła się niepowtarzalna okazja, z której nie możemy nie skorzystać! Koncert rozpoczyna się o
godzinie 19:15. Mamy więc jeszcze trochę czasu, który postanawiamy spędzić w
kawiarni przy zimnej i pysznie orzeźwiającej kawce i słodkim co nieco do niej.
Następnie udajemy się do cieplickiego Kościoła Zbawiciela, należącego do
parafii ewangelicko-augsburskiej. To również niepowtarzalna okazja do
zobaczenia wnętrza świątyni, co do tej pory jeszcze nam się nie udało.
Kościół wzniesiony
został w latach 1774-1777. Datę zakończenia budowy odnajdziemy nad wejściem
bocznym do świątyni. Te jednak są zamknięte, wejście na koncert odbywa się
drzwiami głównymi.
Tuż po wejściu uderza w
nas piękno barokowo - klasycystycznego wnętrza kościoła. Wszystko utrzymane jest w
jednolitym stylu. Dominuje biel, okraszona złotem i nutą czerwieni. Naszą uwagę
przyciąga przede wszystkim ołtarz główny z usytuowanymi powyżej organami. Ale
nie tylko. Warta uwagi jest również ambona pokryta płaskorzeźbami
przedstawiającymi ewangelistów. Nad nią bogato zdobiony baldachim z
przedstawioną grupą Zmartwychwstania. Nieco starsza jest chrzcielnica, która
pochodzi z 1740 roku, z wcześniejszego, drewnianego kościoła.
Przyjrzyjmy się z bliska
niezwykle rozbudowanemu prospektowi organowemu z 1777 roku. To piękne dzieło
wykonał Wagner. W jego centralnej części odnajdziemy herb rodowy
Schaffgotschów, dawnych właścicieli tych ziem. Same organy zbudował z kolei Meinert
z Wlenia. W 1858 roku przebudował je Schlanga ze Świdnicy. Niestety uległy one zniszczeniu podczas działań I wojny światowej. Nowy instrument wykonała
w 1927 roku firma Heinze z Żar. Współcześnie to jedne z najlepiej brzmiących
organów na Dolnym Śląsku.
Zanim wsłuchamy się w
brzmienie tego wspaniałego instrumentu, zwróćmy jeszcze uwagę na kryształowe żyrandole. Te wykonane
zostały na początku XIX wieku w hucie "Józefina" w Szklarskiej
Porębie. A my znajdujemy się na charakterystycznych dla kościołów ewangelickich
emporach. Stąd będziemy mieli lepszy widok na całe wnętrze świątyni, no i przede
wszystkim na organy, do których zmierza już absolwentka Akademii Muzycznej
imienia Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy w klasie organów, pani Ewa Polska.
Artystka dużo koncertuje nie tylko w Polsce, ale również za granicą, w tym na
wielu międzynarodowych festiwalach muzyki organowej. Dzisiaj zagra specjalnie
dla zgromadzonej w cieplickim kościele widowni, w tym dla nas 😊.
Sierpniowy. wieczorny
koncert to również niepowtarzalna okazja, by delektować się nie tylko muzyką,
ale również ogarniającym powoli całe wnętrze zmrokiem. Delikatnie podświetlone
organy wyglądają zupełnie inaczej niż za dnia. Całe wnętrze stało się jakby
bardziej tajemnicze.
Czas jednak szybko mija
i koncert dobiegł do końca. Zanim jednak wszyscy opuszczą świątynię, możemy
przyjrzeć się jej oświetlonemu sztucznym światłem wnętrzu. Teraz, oprócz herbu
Schaffgotschów umieszczonego na prospekcie organowym, dostrzegamy jeszcze jeden, na najwyższej emporze. Choć wygląda zupełnie inaczej, również należy do
Schaffgotschów. Jest dużo skromniejszy, bo pochodzi z czasów, kiedy to
właściciele Cieplic nie byli jeszcze spowinowaceni z Piastami.
Zauważamy, że zniknął
ekran, który zasłaniał ołtarz główny. Możemy teraz spojrzeć na jego zdobienia.
Centralnym elementem ołtarza jest obraz Chrystusa namalowany przez Eduarda Ihlee w
1870 roku. Po bokach odnajdziemy natomiast rzeźby świętych Piotra i Pawła.
Zupełnie inne niż w
kościołach katolickich są również ławy. Każda zamykana drzwiczkami, łącznie
pomieszczą do 1200 wiernych.
Choć niechętnie,
opuszczamy wspaniałe wnętrze cieplickiego Kościoła Zbawiciela. Przez Plac Piastowski
wracamy na miejski parking, gdzie zostawiliśmy samochód. Po drodze mijamy Pałac
Schaffgotschów, dom, w którym do 1945 roku mieszkali ich ostatni przedstawiciele
na ziemi polskiej. Wędrówki ludów w ostatnich miesiącach wojny i po niej
spowodowały, że Schaffgotschowie już nigdy nie wrócili do swojego majątku.
Dzisiaj obiekt należy do Politechniki Wrocławskiej, a jego wnętrza mieliśmy okazję zobaczyć podczas tegorocznej 👉Nocy Muzeów.
Na koniec jeszcze ostatni rzut
oka na rozświetlony latarniami Plac Piastowski i żegnamy się z Cieplicami.
Wracamy do naszej kwatery na odpoczynek. To był długi i pełen atrakcji dzień.
POZDRAWIAMY☺
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz