niedziela, 14 września 2025

Kazanłyk, czyli miasto pachnące olejkiem różanym (Bułgaria)

Historyczna Dolina Trackich Królów.

Dziś budzimy się 👉w Starej Zagorze, bułgarskim mieście położonym na południowych stokach łańcucha górskiego Sredna Gora. Zwiedzaliśmy ją wczoraj, a dziś po śniadaniu ruszamy już w dalszą drogę, w kierunku północno-zachodnim do Kazanłyku.


GROBOWIEC TRACKI


Kazanłyk (Казанлък) to miasto położone w sercu Doliny Róż, pomiędzy dwoma łańcuchami górskimi: Sredna Gora na południu i Stara Płanina na północy. Tym, co przyciąga turystów do Kazanłyku są nie tylko uprawy róż, które dostarczają corocznie około połowy światowej produkcji oleju różanego, ale także odkryty zupełnie przypadkowo grobowiec.


W czasie II wojny światowej odkryto w Kazanłyku tracki grobowiec, który datuje się na przełom IV i III wieku przed naszą erą. W bardzo dobrym stanie zachowały się w nim kolorowe malowidła przedstawiające ówczesne obrzędy pogrzebowe. Dziś zabytek znajduje się pod opieką UNESCO i jest niedostępny dla turystów. 





Nic jednak straconego, bo tuż obok wybudowano dokładną kopię trackiego grobowca, w którym możemy przyjrzeć się z bliska wszystkim jego zdobieniom.


Plakat ukazujący zdobienia komory grobowej.

Do wnętrza grobowca prowadzi kamienny korytarz, który zdobią malowidła ze scenami batalistycznymi.



Największe wrażenie sprawia jednak komora grobowa. Nakryta jest ona kopułowym sklepieniem o średnicy 12 metrów, na którym znajdują się malowidła przedstawiające trackie obrzędy pogrzebowe.




Odkrycie grobowca w Kazanłyku sprowokowało poszukiwanie kolejnych tego typu zabytków w jego bliższej i dalszej okolicy. W efekcie na terenie doliny rozdzielającej Sredną Gorę i Starą Płaninę znaleziono blisko 1500 innych miejsc pochówku, a cały ten teren zyskał nazwę Doliny Trackich Królów. 

DOLINA RÓŻ


Dolina Trackich Królów to również Dolina Róż, znana przede wszystkim z uprawy damasceńskich róż olejowych. Jak już wspomnieliśmy, tutejsze uprawy dostarczają blisko połowy światowej produkcji olejku różanego. I faktycznie różą pachnie tu na każdym kroku. Jest wiele sklepów oferujących różnego rodzaju wyroby z róży, od perfumów zaczynając, na dżemach i winach kończąc. Co prawda nie jesteśmy wielkimi fanami różanego smaku, czy zapachu, ale chętnie dowiemy się jak pozyskuje się ten dar natury.





Dlatego też po krótkiej wizycie w sklepie, gdzie mieliśmy okazję spróbować kilku wyrobów z damasceńskiej róży olejowej, idziemy do Muzeum Róż. W placówce usytuowanej w Ogrodzie Różanym, w sąsiedztwie pomnika upamiętniającego poległych w I wojnie światowej, zobaczymy jak na przestrzeni wieków pozyskiwano różany olejek. A nie jest to wcale takie proste, bo zależnie od metody do pozyskania 1 kilograma czystego olejku różanego wysokiej jakości potrzeba aż 3-4 tysiące kilogramów płatków róż 😲.


Bułgaria związała się z różą damasceńską w XVII wieku. Wówczas zaczęto uprawiać tę roślinę i pozyskiwać z niej drogocenny płyn. Już w połowie XVIII wieku bułgarski olejek różany kupowali francuscy perfumiarze. Na muzealnej ekspozycji zobaczymy wiele naczyń i urządzeń, a także liczne fotografie związane z tą gałęzią przemysłu.





Olejek różany jest bardzo cenną substancją. Za 5 gramów dobrej jakości wyrobu trzeba zapłacić aż 100 lewów bułgarskich, co odpowiada kwocie 100 €.





Na wystawie przywołano również sukcesy osiągnięte dzięki różanemu olejkowi. Powstały w 1820 roku pierwszy bułgarski dom handlu różami "Doncho Papazoff and sons" zdobył złote medale na  wystawach światowych w Wiedniu, w 1873 roku i w Filadelfii, w 1876 roku. A w kolejnych lata następne wyróżnienia i medale.



A tak właśnie wyglądały pierwsze urządzenia do pozyskiwania olejku różanego. Były to alembiki, czyli rodzaj destylatora, w którym gotowano zalane wodą płatki róż, a wytworzoną tym sposobem parę skraplano i zbierano w mniejszych naczyniach. Tak otrzymywano wodę różaną z niewielką ilością cennego olejku. Lżejszy od wody olejek różany wypływał na wierzch i był zbierany jako ten najbardziej pożądany produkt. Wodę różaną traktowano jako produkt uboczny.



Opuszczamy mury muzeum i wychodzimy do otaczającego budynek Ogrodu Różanego. Tu znajduje się pomnik bułgarskiego poety Christo Botewa. Dla Bułgarów jest on niczym Adam Mickiewicz dla Polaków. Uchodzi za wieszcza narodowego, a obok poezji zasłużył się jako jeden z głównych działaczy bułgarskiego odrodzenia narodowego, czyli okresu odzyskiwania tożsamości narodowej pod panowaniem osmańskim w XVIII i XIX wieku.


Tu kończy się nasze spotkanie z różą damasceńską. Nie opuszczamy jednak jeszcze Kazanłyku, a przejeżdżamy nieopodal do Muzeum Historycznego "Iskra".

MUZEUM HISTORYCZNE "ISKRA"


Wizytą w Muzeum Historycznym "Iskra" ponownie cofamy się w czasie i wracamy do trackich czasów. Prezentowane są tu bowiem eksponaty pochodzące z czasów panowania tego indoeuropejskiego ludu starożytnego. Ale nie tylko.



Przed nami sierpy wykonane z kości zwierząt. Muzeum w Kazanłyku posiada jedną z największych kolekcji tych narzędzi. Poza tym zobaczymy tu liczne przedmioty ceramiczne.







Najważniejszym miastem i zarazem stolicą trackiego imperium było miasto Seuthopolis. Założone zostało pod koniec IV wieku przed naszą erą przez trackiego króla Seutesa III. Odkryte zostało w 1948 roku podczas budowy zapory. To, co przyczyniło się do odkrycia starożytnego miasta, stało się jednocześnie przyczyną jego zagłady. Niestety dziś nie ma po nim śladu, gdyż zniknęło pod powierzchnią wody. Wybudowana na rzece Tundja tama spiętrzyła wodę tworząc jezioro Koprinka, a miasto znalazło się na jego dnie. Choć pojawiły się pomysły, a nawet powstały projekty ponownego udostępnienia Seuthopolis naukowcom i turystom, koszt ich realizacji przewyższa jednak możliwości Bułgarów i UNESCO.

Dolina Trackich Królów
z naniesioną lokalizacją Seuthopolis.


Makieta zabudowań Seuthopolis.

Wizja ponownego przywrócenia Seuthopolis.



W Muzeum "Iskra" prezentowane są również pamiątki związane z królem Seutesem III. Pochodzą z jego grobowca, który znajduje się w Dolinie Trackich Królów nieopodal Kazanłyku i uchodzi za jeden z najbardziej okazałych grobowców w regionie. Odkryto tam na przykład naturalnej wielkości, genialnie wręcz wyrzeźbioną głowę, którą utożsamia się z wizerunkiem tego trackiego władcy. Choć w tym muzeum jej nie znajdziemy, eksponowana jest ona w Narodowym Muzeum Archeologicznym w Sofii. Tu znajduje się jedynie jej kopia, w niczym jednak nie przypominająca oryginału 😅. Lepiej pozostawić sobie w pamięci plakat ze zdjęciem oryginału.


Na żywo można za to zobaczyć złoty wieniec Seutesa III.


Kolejną niezwykłą rzeczą jest maska należąca prawdopodobnie do pierwszego trackiego króla Teresa I. To aż 673 gramy czystego złota. Po dziś dzień można odczytać z niej wyraźny wizerunek władcy. Najprawdopodobniej była to maska pośmiertna. Niestety aktualnie nie zobaczymy jej na ekspozycji, gdyż została wypożyczona do innego muzeum.


Dalej kolejne eksponaty, jak wykonana ze złota biżuteria i naczynia, a także wyroby ceramiczne, a nawet zbroje.








Złota maska pojechała gdzie indziej, za to do Kazanłyku przybyła tracka kolia. Tego typu dekoracje popularne były w Tracji w IV wieku przed naszą erą.


Wielokrotnie wspominaliśmy o Trakach i Tracji. A czym była tak w ogóle Tracja?
Otóż Tracja to historyczny i geograficzny region położony dziś na terytorium trzech państw: Bułgarii, Turcji i Grecji. To właśnie w tym rejonie, począwszy od V wieku przed naszą erą, istniało trackie Królestwo Odrysów założone przez króla Teresa I (to ten od złotej maski). Wspomniany natomiast Seutes III był jednym z kolejnych władców, panującym w latach od 330 do około 300 roku przed naszą erą.
Tu kończy się nasza wizyta w muzeum. Kończymy tym samym spotkanie z Doliną Trackich Królów i Doliną Róż. Opuszczamy Kazanłyk i ruszamy w dalszą podróż. Choć będziemy jeszcze mijać po drodze trackie grobowce, naszym kolejnych celem jest 👉Cerkiew Narodzenia Pańskiego w miejscowości Szipka.

POZDRAWIAMY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz