piątek, 20 grudnia 2024

Narodowe Muzeum Antropologiczne w mieście Meksyk (Meksyk)

Najcenniejsze skarby kultury prekolumbijskiej.

Po porannym zwiedzaniu 👉kolonialnej Puebli przyjechaliśmy do stolicy Meksykańskich Stanów Zjednoczonych - Ciudad de Mexico. Sto pięćdziesiąt kilometrów dzielące oba miasta okazały się bardzo czasochłonne z uwagi na ogromne korki panujące w stolicy Meksyku. 
Miasto Meksyk położone jest w masywie Kordyliery Wulkanicznej na wysokości 2240 metrów nad poziomem morza i zajmuje powierzchnię blisko 1500 kilometrów kwadratowych. Pierwszym, co rzuca nam się tutaj w oczy jego bardzo zwarta zabudowa. Budynki posadowione są tak ciasno, że do wielu miejsc nie da się dojechać. Rozwiązaniem okazała się kolej linowa, której wagoniki zapewniają łatwy transport. Populacja miasta Meksyk sięga ponad 9 000 000 mieszkańców, jednak całą aglomerację zamieszkuje około 20 000 000 ludzi - to jest ponad połowa ludności Polski 😅.



Przeciskając się przez ogromne korki panujące w Mexico City, po 4 godzinach jazdy docieramy w końcu do Parku Chapultepec, gdzie znajduje się Narodowe Muzeum Antropologiczne. To jedna z najważniejszych placówek kulturalnych w całych Meksykańskich Stanach Zjednoczonych, uważana jednocześnie za jedno z najwspanialszych muzeów na świecie. W jego wnętrzach zgromadzono całe mnóstwo pamiątek po prekolumbijskich cywilizacjach. Dlatego też wejście do muzeum wiąże się z kontrolą osobistą i prześwietleniem torebek. Co ważne, nie można wnieść do środka żadnego bagażu, a nawet większego plecaka, nie wspominając już o narzędziach niebezpiecznych typu nóż, czy nożyczki.


Muzeum otwarto 17 września 1964 roku, a cały gmach zaprojektował meksykański architekt Pedro Ramirez Vazquez, wzorując się na ruinach miasta Majów w Uxmal. Nad wejściem odnajdziemy motyw znany z flagi Meksyku, przedstawiający orła siedzącego na opuncji i pożerającego grzechotnika. To nawiązanie do azteckiego miasta Tenochtitlan, na ruinach którego powstała współczesna stolica kraju.



Po kontroli bezpieczeństwa możemy przystąpić do zwiedzania kolejnych sal wystawowych. Mamy ich tutaj aż 23 i podzielone zostały chronologicznie od czasów najdawniejszych, sięgających 2500 lat przed naszą erą, aż po czasy współczesne. Niestety ze względu na ograniczony czas nie odwiedzimy wszystkich ekspozycji - nie pozwala na to napięty program wycieczki - jednak najważniejsze eksponaty będziemy widzieli. Ruszamy!


Zwiedzanie zaczynamy od Sali Teotihuacan, prezentującej eksponaty z okresu od setnego roku przed naszą erą po 750 rok naszej ery. Ekspozycja ściśle związana jest z prekolumbijskim miastem Teotihuacan, położonym około 50 kilometrów na północny wschód od miasta Meksyk. Zobaczymy je już 👉jutro.


Powszechnie znane miasta Majów i Azteków, jak na przykład zwiedzane już przez nas 👉Chichen Itza, 👉Uxmal, 👉Palenque, czy zaplanowane na jutro Teotihuacan, to przysłowiowa kropla w morzu jeśli chodzi o liczbę indiańskich miast-państw, jakie znajdowały się dawniej na terenie Meksyku. Na prezentowanej tu mapie możemy zobaczyć ile takich niezwykłych miejsc było w czasach prekolumbijskich. 


A to właśnie makieta przedstawiająca Teotihuacan, na której widoczna jest strefa archeologiczna dostępna współcześnie do zwiedzania. 


Dość gadania! Zagłębiamy się w czasy przed Wielkimi Odkryciami Geograficznymi, kiedy to Europejczykom nie śniło się nawet o Ameryce. Zobaczmy jak wysoko rozwiniętą cywilizacją były ludy zamieszkujące te tereny. A wszystko co stworzyli wykute zostało w kamieniu, a nie prostym do obróbki drewnie.






Zatrzymujemy się na chwilę przy zbiorowej mogile. Przeniesiono ją do muzeum w oryginalnej formie. Podkurczone nogi i skrzyżowane za plecami ręce świadczą o skrępowaniu kończyn, a widoczne wokół głów żuchwy świadczą, że musieli to być ważni ludzie, bo z takimi ozdobami (tak! wtedy ludzkie żuchwy uchodziły za ozdobę 😲) zwykłych śmiertelników nie chowano.




Kolejny przystanek to gablota z narzędziami, jakie kultury indiańskie wykonywały z obsydianu. Ta twarda skała pochodzenia wulkanicznego, która po rozłupaniu daje bardzo ostre krawędzie idealnie nadawała się do tworzenia noży, czy grotów.


Dawne kultury pozostawiły po sobie informacje zaklęte w znaczkach wykutych w kamieniu. Niestety współcześnie nie potrafimy ich wszystkich odczytać i zinterpretować. Większość rękopisów z czasów prekolumbijskich, która mogłaby być tu pomocna, została zniszczona przez Diego de Landę, zakonnika hiszpańskiego i biskupa Jukatanu, którego zadaniem było nawracanie Indian na wiarę katolicką. Wszystko, co było związane z kulturą i religią Majów czy Azteków, uważał za zło w najczystszej postaci, niszcząc na potęgę dorobek tych cywilizacji.







W jednej z sal możemy zobaczyć oryginalną pelotę, czyli piłkę do rytualnej gry. Tu również są kamienne kręgi, do których ją celowano. Co jednak ważne, dozwolone było odbijanie piłki wyłącznie biodrem lub udem.










Dochodzimy do niezwykle bogato zdobionego reliefami okrągłego głazu. To dawny ołtarz ofiarny. Niestety został nieco zdeformowany przez Hiszpanów, którzy po przybyciu do Ameryki uznali go za... kamień młyński i tak też zaczęli wykorzystywać.






Przed nami makieta i obraz prezentujące azteckie miasto Tenochtitlan, które stało się stolicą azteckiego imperium. Założone w pierwszej połowie XIV wieku na wyspie pośrodku jeziora Texcoco uchodziło za jedno z najpiękniejszych miast prekolumbijskich w Meksyku. Niestety zniszczyli je doszczętnie hiszpańscy konkwistadorzy, a na jego ruinach powstało współczesne miasto Meksyk.


Tu również odtworzono przykładową piramidę, która była dla Azteków (zresztą również dla Majów) świątynią ofiarną. Na jej szczycie znajdował się ołtarz ofiarny, na którym wycinano żywym jeszcze ludziom ich bijące serca, które następnie spalano w ogniu. Pozbawionemu serca nieszczęśnikowi obcinano głowę, która trafiała na tzompantli, czyli specjalne miejsce prezentacji czaszek. Następnie obcinano ręce i nogi, z których przygotowywano tradycyjną zupę Pozole, a pozostały korpus wyrzucano ptakom. Co ciekawe, współcześnie Pozole dostępna jest powszechnie w restauracjach, tyle, że gotowana na mięsie wieprzowym lub drobiowym. W ten sposób zginęły niezliczone ilości ludzi. Podania mówią, że jedna z takich ceremonii trwała kilka dni, a kolejka ofiar przeznaczonych na śmierć miała parę kilometrów. Istne barbarzyństwo❗






W jednej z muzealnych gablot znajduje się oryginalna czaszka z czasów prekolumbijskich. Ten element ludzkiego ciała uznawany był za symbol odrodzenia i życia wiecznego, przez co po kilku latach od pochówku czaszkę ekshumowano i ozdabiano ją kolorowymi kamieniami obsydianowymi i jadeitowymi. Dziś kolorowe trupie czaszki uchodzą za symbol kultury meksykańskiej i można je kupić w każdym sklepie z pamiątkami.






Dochodzimy do jednego z najbardziej znanych symboli kojarzonych z kulturą prekolumbijską. Mowa oczywiście o tak zwanym Kamieniu Słońca, czyli Kalendarzu Azteków. Kamień ma aż 358 centymetrów średnicy i waży 24 tony. Wykonany został najprawdopodobniej w 1479 roku, gdyż taką datę można odczytać na powierzchni. Choć uważany jest powszechnie za kalendarz, bardziej prawdopodobne jest, że służył jako ołtarz ofiarny.





Przed nami kolejny bogato zdobiony głaz. To tak zwany Kamień Montezumy I, bazaltowy blok skalny o wysokości około 70 centymetrów i średnicy ponad 2 metrów, pochodzący z czasów Azteków i wykorzystywany jako ołtarz ofiarny. Zdobiące kamień reliefy ukazują podboje azteckiego władcy.



Tu również możemy zobaczyć niezwykłe nakrycie głowy ostatniego azteckiego władcy, którym był Montezuma II Xocoyotzin. To za jego czasów dotarli do Tenochtitlan hiszpańscy konkwistadorzy z Hernanem Cortesem na czele. W efekcie wywiązała się wojna pomiędzy najeźdźcami, a Aztekami, w wyniku której Montezuma II zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, a miasto zostało zrównane z ziemią.


W Narodowym Muzeum Antropologicznym w Meksyku prezentowane są również pamiątki po kulturze Olmeków. To pierwsza wielka cywilizacja na terenie dzisiejszego Meksyku, której początki datowane są na 1200 rok przed naszą erą. Kultura Olmeków zniknęła około 400 lat przed naszą erą, jednak na jej podwalinach wykształciły się późniejsze cywilizacje Majów, Azteków, czy Tolteków. W muzeum znajduje się słynna olmecka głowa wykonana z bazaltu. Nie do końca jasne jest przeznaczenie tych dzieł. Uważa się, że mogły przedstawiać głowy kapłanów.





Przechodzimy do sali poświęconej kulturze Majów.







W muzeum prezentowane są jedyne rękopisy Majów, jakie ocalały od zniszczenia przez biskupa Diego de Landę.



Tu również możemy przyjrzeć się z bliska majańskim czaszkom. Poza pośmiertnym ich zdobieniem, ważny był też kształt głowy za życia. Z tego powodu krępowano małym dzieciom głowy, by spłaszczyć ich czoła, wydłużając jednocześnie czaszkę. Dodatkowo prowokowano zeza, zawieszając jakiś przedmiot przed oczami dziecka, by skupiało na nim wzrok. Taki był wówczas kanon piękna.


Ciekawą praktyką było również zdobienie zębów kamieniami jadeitowymi.


Dochodzimy do wystawy poświęconej Pakalowi Wielkiemu, władcy 👉majańskiego miasta-państwa Palenque. Podczas wizyty tam widzieliśmy Piramidę Inskrypcji, w podziemiach której znajduje się grobowiec Pakala, pochowanego w mozaikowej masce pośmiertnej wykonanej z nefrytu. Jego szczątki zostały odkryte w 1946 roku przez meksykańskiego archeologa Alberto Ruz Lhuilliera, wydobyte i przetransportowane do stolicy. Dziwnym jednak trafem na miejsce dojechała tylko widoczna przed nami niewielka część znaleziska. Reszta szczątków Pakala zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach.



Grobu Pakala Wielkiego w Piramidzie Inskrypcji nie mogliśmy zobaczyć, bo nie jest to miejsce udostępnione turystycznie. Ciężkiego, kamiennego grobowca nie udało się również archeologom wynieść z podziemi świątyni. Dlatego też wykonano w muzeum rekonstrukcję.


W odwiedzonych przez nas prekolumbijskich miastach spotkaliśmy liczne wizerunki boga deszczu Chaca. Jedne zachowały się lepiej, inne gorzej. W muzeum możemy zobaczyć zachowane w doskonałym stanie oblicze tego majańskiego boga z charakterystycznym długim nosem.





Tak sobie chodzimy i podziwiamy bezcenne eksponaty zgromadzone w muzeum, i tak mnie naszła jedna myśl. Właśnie oglądamy na własne oczy to, co jako dziecko widzieliśmy na ekranie telewizora w popularnym niegdyś programie podróżniczym "Pieprz i wanilia", prowadzonym przez niezapomnianego Tonego Halika i jego żonę Elżbietę Dzikowską. Coś, co kiedyś wydawało się niemożliwe do zobaczenia na żywo, właśnie się iści 😃.







Na koniec wizyty w muzeum odwiedzamy salę poświęconą kulturze północnego Meksyku.




Tak dobiegła końca nasza wizyta w Narodowym Muzeum Antropologicznym w Meksyku. Choć spędziliśmy tu ponad godzinę, czujemy, że moglibyśmy dużo więcej. Program wycieczki jednak na to nie pozwala, jeszcze wiele atrakcji przed nami. Póki co jednak mamy chwilę czasu wolnego na szybki posiłek. W sąsiedztwie gmachu muzeum znajdują się liczne budki z jedzeniem. Naszym łupem pada tortas, pszenna bułka z bogatym nadzieniem podawana na ciepło. Do tego idealny będzie orzeźwiający napój z hibiskusa, którego wielkość aż nas przeraziła. Dobrze, że wzięliśmy tylko jeden, bo daleko bez wizyty w toalecie byśmy nie ujechali 😅.





Wracamy do autokaru i ruszamy w dalszą drogę. Nie będzie ona długa, bo do pokonania mamy zaledwie 7 kilometrów, jednak z uwagi na gigantyczne korki ciężko stwierdzić jak długo pojedziemy.


Kierujemy się na wschód meksykańskiej stolicy do historycznego centrum miasta, 👉na plac Zocalo.

POZDRAWIAMY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz