środa, 18 grudnia 2024

Park Narodowy Palenque i rozświetlone Catemaco (Meksyk)

Wędrówka przez las deszczowy.

Dzisiaj kolejna wczesna pobudka. Ponownie wstajemy jeszcze przed wschodem słońca, jemy śniadanie, wymeldowujemy się z hotelu i wyjeżdżamy do pierwszego celu dzisiejszego dnia. Jest nim Strefa Archeologiczna Palenque, chyba najbardziej znane i najczęściej odwiedzane przez turystów stanowisko archeologiczne w stanie Chiapas. Warto przy tej okazji dodać, że stan Chiapas należy do jednych z najbardziej atrakcyjnych turystycznie stanów Meksyku. Co więcej, miejscowa ludność nadal stara się żyć w zgodzie z wielowiekową tradycją.
Dzisiejszy poranek nieco różni się od tych minionych. Pada deszcz. Tak! W Meksyku również są opady 😉. Nie zniechęcą nas one jednak od zobaczenia kolejnego miasta Majów. Do zabytkowego Palenque nie mamy daleko, gdyż całą długą drogę 👉z Campeche pokonaliśmy wczoraj. 

PALENQUE


Na miejsce dojeżdżamy już o godzinie 8. Powinniśmy zatrzymać się na dolnym parkingu i na ten położony wyżej podjechać muzealnymi busikami. Ze względu jednak na ledwie co ukończony remont, busy jeszcze nie kursują i wjeżdżamy na górę naszym autokarem. Tam wysiadamy i dalej już pieszo idziemy do dawnego kamiennego miasta.


Palenque to kolejne na naszej trasie miasto wybudowane przez Majów, jeden z ludów indiańskich zamieszkujących tereny południowo - wschodniego Meksyku. Jego rozkwit przypadł na okres od połowy VII do końca VIII wieku za sprawą króla Pakala Wielkiego, który w 615 roku objął władzę. I tu ciekawostka - miał wówczas zaledwie 12 lat! Rządził jednak bardzo długo, bo aż do swojej śmierci w wieku 81 lat. Mówi się o nim, że zastał Palenque w ruinie, a pozostawił w szczycie świetności. Coś jak nasz Kazimierz Wielki, który zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną 😉. Następcą, który również pozytywnie zapisał się w historii był Kan Balam, syn Pakala. Rządy objął w 683 roku i kontynuował dzieło ojca, dalej prężnie rozbudowując miasto. Niestety podobnie jak miało to miejsce 👉w Chichen Itzy, czy 👉w Uxmal, tak i Palenque zostało opuszczone przez Majów z nieznanych do dziś przyczyn. Pozostały malownicze ruiny wtopione w intensywnie zielone lasy deszczowe, które od 1981 roku objęte są ochroną jako park narodowy. Sześć lat później, w 1987 roku, wpisano Park Narodowy Palenque na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
O ile na parkingu deszcz ustał, o tyle tuż po wejściu do lasu zaczęła ponownie padać gęsta mżawka. Ale tu podobno często (jeśli nie zawsze) pada. W końcu to las deszczowy 😉. Nam jednak opad niestraszny. Ubieramy peleryny przeciwdeszczowe i tak zabezpieczeni ruszamy za przewodnikiem na spacer przez tropikalną dżunglę w poszukiwaniu majańskich świątyń.



Mijamy pierwsze zabudowania, które przed wiekami pełniły rolę świątyń i dochodzimy do piramidy schodkowej. To Templo de las Inscripciones, czyli Świątynia Inskrypcji. Na pierwszy rzut oka wygląda jak kolejna typowa świątynia Majów. Ta jednak kryła coś niezwykłego w swoim wnętrzu. W 1946 roku meksykański archeolog Alberto Ruz Lhuillier odkrył w podziemiach świątyni kryptę grobową, a w niej grobowiec Pakala Wielkiego, pochowanego w mozaikowej masce pośmiertnej wykonanej z nefrytu. Było to wówczas sensacyjne odkrycie. Niestety dalsze losy zasłużonego dla miasta króla nie są już tak kolorowe. Jego szczątki wydobyto i przetransportowano do stolicy - Mexico City. Dziwnym jednak trafem na miejsce dojechał tylko niewielki fragment szkieletu. Reszta kości zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Dziś ocalałe szczątki Pakala Wielkiego prezentowane są 👉w Narodowym Muzeum Antropologicznym w Meksyku i będziemy mieli okazję je zobaczyć już pojutrze.


Nazwa Świątynia Inskrypcji pochodzi od hieroglifów, jakie odnaleziono na jej ścianach. Dla naukowców stanowią one bezcenne źródło informacji o historii miasta i jego dawnych władcach. Budowę piramidy jako swojego grobowca rozpoczął około 675 roku król Pakal Wielki. Niestety władca zmarł przed zakończeniem prac, które dokończone zostały za panowania jego syna. Do samej świątyni wejść nie możemy, jednak tuż obok są udostępnione turystom wnętrza, które dają namiastkę tego, jak wyglądają majańskie budowle kamienne od środka.



Schodzimy ostrożnie na poziom terenu, uważając na niezwykle śliskich, kamiennych schodach. Z tej nieco wyższej perspektywy doskonale widoczny jest największy obiekt w Palenque, którym jest Pałac. Idziemy w jego stronę. A w tle majaczą już kolejne kamienne budowle. Niektóre z nich przypominają swym kształtem dzwoneczki, niczym na indonezyjskiej Jawie.




Nie tylko świątynie są tutaj niezwykłe. Równie interesująca jest otaczająca nas intensywnie zielona roślinności. W lesie deszczowym bujne życie można spotkać dosłownie na każdym kroku.



Naprzeciw Świątyni Inskrypcji znajduje się niewielki nagrobek. Zgodnie ze swoim życzeniem, pochowany tu został Alberto Ruz Lhuillier, odkrywca grobowca Pakala Wielkiego.


Im bliżej grobowca Pakala Wielkiego się znajdujemy, tym większe wrażenie na nas robi. Nie ma się jednak co dziwić. Cała budowla ma blisko 30 metrów wysokości i zbudowana została na podstawie prostokąta o wymiarach boków 61 na 49 metrów.


Jeden z lokalnych sprzedawców pamiątek prezentuje nam skórę z przedstawieniem reliefu wykutego na grobowcu władcy. Co przedstawia ten obrazek?
Pakal umieszczony został na drzewie ceiba, uważanym przez Majów za Święte Drzewo, które łączy świat podziemny (korzenie) z ziemią (pień) i niebem (korona drzewa). To oficjalna i uznawana przez naukę wersja, bo gdy odwrócimy obrazek o 90 stopni ujrzymy zgoła coś innego 😲. 
Teraz Pakal siedzi w statku kosmicznym, którym steruje za pomocą rąk i nóg. A do nosa ma podłączone urządzenie z tlenem. I tu nasuwa się pytanie nurtujące wielu paranaukowców - czy dawne cywilizacje miały kontakt z istotami pozaziemskimi 👽?


Rozstajemy się w końcu z grobowcem Pakala i przechodzimy do Pałacu, największego budynku całej Strefy Archeologicznej Palenque. Składał się on z aż czterech dziedzińców, wielu korytarzy i jednej wieży, która prawdopodobnie pełniła funkcję obserwatorium astronomicznego. Trzeba pamiętać, że Majowie byli bardzo rozwiniętą cywilizacją. Znali się nie tylko na astronomii, ale również na matematyce i geometrii. Posługiwali się systemem "dwudziestkowym", zaczerpniętym od liczby palców u człowieka (10 u rąk i 10 u nóg), a także znali cyfrę "0".


Pałac służył oczywiście królowi i jego elicie. Poza rezydencją, był również ośrodkiem administracyjnym. Co ciekawe, na terenie Pałacu były łaźnie i sauny, do których woda doprowadzona była akweduktami.



Przechodzimy przez Rio Otolum, rzekę, która zasilała miasto w wodę i po kilkunastu schodach wspinamy się do części wschodniej Palenque.


Przed nami kolejne majestatyczne budowle, których powstanie zawdzięczamy synowi Pakala Wielkiego i jednocześnie jego następcy - Kanowi Balamowi. Na cały kompleks wschodni składają się aż trzy świątynie.


Świątynia Krzyża (Templo de la Cruz)

Świątynia Krzyża Liściastego (Templo de la Cruz Foliada)

Świątynia Słońca (Templo de la Sol)

Możemy wejść na szczyt Świątyni Krzyża. Trzeba jednak pokonać sporo niezwykle stromych i wysokich stopni, które teraz są dodatkowo śliskie od padającego deszczu. Wysiłek jednak zostaje szybko wynagrodzony niesamowitymi widokami ze szczytu piramidy.


Po północnej stronie dostrzegamy majestatyczny Pałac Pakala Wielkiego.



W tym samym kierunku, jednak zdecydowanie bliżej nas, stoi Świątynia Słońca, najmniejsza spośród trzech tu stojących budowli.


Warto przyjrzeć się również płaskorzeźbom na szczycie Świątyni Krzyża. Odnajdziemy na nich wizerunki Pakala Wielkiego i jego syna Kana Balama. Pomiędzy nimi znajduje się krzyż symbolizujący ceibę, czyli Święte Drzewo. Stąd oczywiście wzięła się nazwa tej świątyni.




Na koniec spoglądamy jeszcze w kierunku południowym, gdzie znajduje się Świątynia Krzyża Liściastego. Tam również odnajdziemy wizerunki dwóch największych władców i krzyż, tyle, że dodatkowo ozdobiony liśćmi kukurydzy. I od tego oczywiście wzięła się nazwa.


Schodzimy ostrożnie na poziom terenu.



Mżawka cały czas nie daje za wygraną. W oczekiwaniu aż zbierze się cała grupa chowamy się pod olbrzymimi liśćmi kolokazji olbrzymiej (Colocasia gigantea). Dzięki naprawdę imponującym rozmiarom liści, roślina ta zwana jest również uszami słonia 😁.



Z części wschodniej przechodzimy do tak zwanej Grupy Północnej, gdzie znajduje się Juego de Pelota, czyli boisko do gry w pelotę. Ta rytualna gra polegała na odbijaniu biodrem lub udem piłki, którą celowano do kamiennego pierścienia zawieszonego nad ziemią na murze.


Przez najprawdziwszą dżunglę tropikalną schodzimy z powrotem na parking. Marcie tak tu się podoba, że idzie na samym końcu i zachwyca się każdym krzaczkiem 😅. Na szczęście przewodnik jest cierpliwy i nie pogania jej za bardzo. Na swojej drodze spotykamy okazały chlebowiec właściwy, zwany popularnie drzewem chlebowym o bardzo okazałych owocach.









Zatrzymujemy się na chwilę na tarasie widokowym przy wodospadzie Bano de la Reina, zwanym Łaźnią Królowej.


Mijamy porośnięte lasem deszczowym ruiny kolejnych majańskich budowli. Warto przy tej okazji powiedzieć, że to, co możemy oglądać współcześnie w Palenque stanowi zaledwie około 10 % zabudowań dawnego miasta. Zdecydowana większość nadal jest pod ziemią i czeka na odkrycie.








Jeszcze trzeba pokonać wiszący most nad Rio Otolum, za którym dochodzimy w końcu do parkingu. Tu czeka już nasz autokar.



W końcu możemy ściągnąć peleryny. Ruszamy w dalszą drogę. Przed nami długi przejazd, bo do pokonania mamy około 450 kilometrów. Kierujemy się na wschód do miejscowości Catemaco, w której spędzimy dzisiejszą noc. Po drodze będą oczywiście przerwy, postoimy trochę w korkach, przy okazji których poznamy zaradność miejscowej ludności. Nie wiadomo skąd pojawili się przy autostradzie i sprzedają przekąski.







Wizytą w Palenque kończymy również pobyt w stanie Chiapas. Tranzytem mijamy stan Tabasco wjeżdżając do Veracruz, w którym znajduje się miasto Catemaco. 

CATEMACO


Na miejsce dojeżdżamy kilka minut przed 21. Szybkie zameldowanie i idziemy jeszcze do jednej z lokalnych restauracji na późną obiadokolację. Naszą uwagę w hotelu zwraca wisząca pod sufitem piniata. Jej obecność związana jest ściśle ze Świętami Bożego Narodzenia, kiedy to wypełniona słodyczami kula zostaje rozbita. Tradycja ta wywodzi się z czasów prekolumbijskich. Od Indian przejęli ją hiszpańscy konkwistadorzy, który zamienili ją na tradycję chrześcijańską. Współcześnie coraz częściej piniaty pojawiają się również na innych uroczystościach, na przykład na urodzinach.


Niezwykle pięknie udekorowane Catemaco zachęca do wieczornego spaceru. W ramach spalenia choć kilku kalorii po wieczornym posiłku odwiedzamy centrum miasteczka, gdzie panuje już pełnia świątecznego nastroju. Niewątpliwie uwagę zwraca również przepiękna Bazylika Matki Bożej z Góry Karmel (Basilica de Nuestra Senora del Carmen). Swym wyglądem kojarzy nam się bardzo z takimi tradycyjnymi świątyniami Ameryki Łacińskiej. Niestety o tej godzinie jest już zamknięta i nie mamy możliwości zobaczenia jej wewnątrz. Może jutro rano się uda.













Wracamy do hotelu na kolejną krótką noc. Coś czujemy, że na tej wycieczce wszystkie takie już będą 😅.


Położone nad jeziorem Catemaco miasto Catemaco uznawane jest za meksykańską stolicę szamanów. I właśnie jutro rano wyruszymy w rejs na 👉spotkanie z jednym z ludowych czarodziejów.

POZDRAWIAMY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz