Lot balonem nad miastem Olbrzymów.
Po wczorajszym zwiedzaniu 👉historycznego centrum miasta Meksyk nie wyspaliśmy się za bardzo. Z racji, że zapisaliśmy się na niezwykłą atrakcję, mieliśmy dzisiaj bardzo wczesną pobudkę w środku nocy. Z hotelu wymeldowujemy się już o godzinie 4:30 i ruszamy do oddalonego o około 50 kilometrów na północny wschód od meksykańskiej stolicy, miasta Teotihuacan. Po niespełna godzinie jazdy docieramy na miejsce, do restauracji Gran Teocalli, gdzie spotykamy się z przedstawicielami firmy Globo Tours Osorio, z którą wyruszymy niebawem na lot balonem nad Strefą Archeologiczną Teotihuacan. Jesteśmy bardzo ciekawi tej atrakcji i nie możemy się już jej doczekać. Czujemy jak buzuje w nas adrenalina 😁. Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania i zebraniu się wszystkich grup otrzymujemy krótki instruktaż i przejeżdżamy do miejsca startowego, gdzie balony napełniane są już gorącym powietrzem.
Wsiadamy do kosza i po podaniu odpowiedniej dawki gorącego powietrza wzbijamy się w powietrze, obserwując przy okazji inne, odrywające się od ziemi balony.
No to ruszamy w kierunku Strefy Archeologicznej Teotihuacan, nad którą ma nas zastać wschód słońca. Wzbijamy się coraz wyżej i wyżej, aż zabudowa współczesnego Toetihuacan staje się ledwie widoczna. Teraz to praktycznie duża biała plama 😁. W oddali widać za to już piramidy dawnego miasta.
Pełni wrażeń z pierwszego w naszym życiu lotu balonem dolatujemy nad Strefę Archeologiczną Teotihuacan. I dosłownie w tym samym momencie zaczynają "zapalać się" szczyty otaczających okolicę wzniesień. Wschodzi słońce, a my w tym czasie znajdujemy się nad Piramidą Słońca, najbardziej znaną świątynią w mieście Teotihuacan.
Nad zabytkami wpisanymi w 1987 roku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO lecimy w grupie około 80 balonów. To jest naprawdę niesamowity widok i niezwykłe przeżycie!
Balon okręca się dookoła swojej osi, by każdy z uczestników lotu mógł zobaczyć wszystkie atrakcje. Z jednej strony mamy Cytadelę, gdzie rozpoczyna się Strefa Archeologiczna Teotihuacan. Tam swój początek ma również, prowadząca przez całe miasto, Aleja Zmarłych (Avenida de los Muertos), która kończy się przy widocznej z drugiej strony Piramidzie Księżyca.
My tymczasem przelatujemy bezpośrednio nad wspomnianą już Piramidą Słońca, wzdłuż której przebiega Aleja Zmarłych. Lot umila nam dodatkowo meksykańska muzyka.
Wzdłuż przebiegającej przez miasto Alei Zmarłych kierujemy się w południowe rejony Teotihuacan, by z nieco bliższej perspektywy przyjrzeć się teraz Cytadeli. To jedyna możliwość obejrzenia tych ruin, gdyż obecnie ta część miasta nie jest dostępna do zwiedzania.
W oddali wciąż widoczne są Piramidy Słońca i Księżyca.
Piramida Słońca (Piramide del Sol) |
Piramida Księżyca (Piramide de la Luna) |
Część balonów ląduje tuż za Strefą Archeologiczną Teotihuacan. My również mamy jedno podejście, jednak nieudane. Ponownie wzbijamy się ku niebu, mając teraz widok na całe niemal prekolumbijskie miasto.
Na terenie Cytadeli znajduje się Świątynia Quetzalcoatla, azteckiego Pierzastego Węża. Jego odpowiednikiem w kulturze Majów był Kukulkan, którego poznaliśmy przy okazji wizyty 👉w Chichen Itza.
Wylatujemy ostatecznie znad zabytków Teotihuacan, przelatujemy nad główną drogą łączącą to miasto z Meksykiem i wreszcie znajdujemy miejsce do wylądowania. Żeby jednak nie było za prosto lądujemy... 3 razy 😂. Pierwszy raz w szczerym polu, do którego nie ma dojazdu. Drugi raz w miejscu, gdzie jest dojazd i tu zostajemy złapani za liny, by wreszcie wylądować ostatecznie na przyczepie samochodu. Po drodze udaje nam się nawet zahaczyć o koronę drzewa i niemal otrzeć o dach budynku 😁.
Na koniec uroczysty szampan, po którym musimy jeszcze chwilę poczekać aż załoga złoży balon.
Opuszczamy wreszcie kosz, wracamy busem do restauracji Gran Teocalli, gdzie możemy zjeść śniadanie. Tu również otrzymujemy pamiątkowe dyplomy.
Po śniadaniu przejeżdżamy do usytuowanego tuż koło zabytkowej części Teotihuacan, Muzeum Minerałów, gdzie spotykamy się z resztą grupy, która nie zdecydowała się na lot balonem. W muzeum poznajemy minerały, jakich używały prekolumbijskie cywilizacje do ozdabiania czaszek i masek. Oczywiście po zakończonym pokazie można kupić różnokolorowe ozdoby.
Z Muzeum Minerałów przejeżdżamy na oznaczony numerem 3 parking północny Strefy Archeologicznej Teotihuacan, skąd ruszamy na spacer po tym niezwykłym miejscu. Wracamy do prekolumbijskiego miasta, zobaczyć je teraz z lądu.
Historia Teotihuacan sięga czasów około setnego roku przed naszą erą. Kto je założył... nie wiadomo. Legendy mówią, że miasto zostało zbudowane przez Olbrzymów, którzy zamieszkiwali Ziemię przed pojawieniem się ludzi. W czasach swojej świetności mogło tu żyć nawet 200 000 mieszkańców, a miasto liczyło ponad 20 kilometrów kwadratowych powierzchni, stając się jednym z największych ośrodków religijnych Mezoameryki. Stopniowy upadek Teotihuacan rozpoczął się około 600 roku naszej ery. Co było tego powodem... również nie wiadomo. Wkrótce potem miasto zostało całkowicie opuszczone.
Teotihuacan został ponownie odkryty dopiero w XIV wieku przez Azteków. To oni nadali mu znaną nam dzisiaj nazwę, oznaczającą "miejsce narodzenia bogów".
Na początek dochodzimy na Plac Księżyca, przy którym znajduje się Piramida Księżyca (Piramide de la Luna). Wybudowana została pomiędzy III, a V wiekiem naszej ery. Choć jest mniejsza od Piramidy Słońca, znajduje się na wzniesieniu, co daje złudzenie ich równości. Otacza ją szereg mniejszych świątyń, na murach których doskonale widać co zachowało się w stanie oryginalnym, a co zostało odbudowane.
Miejsca z białą fugą z widocznymi malutkimi, czarnymi kamyczkami to oczywiście odbudowane fragmenty świątyń.
Przy Piramidzie Księżyca kończy się Aleja Zmarłych. Ruszamy teraz jej śladem w kierunku południowym, ku widocznej z daleka Piramidzie Słońca. Na tej prowadzącej przez całe zabytkowe miasto drodze, swoje przenośne kramy rozłożyli sprzedawcy pamiątek, oferujący przede wszystkim różnego rodzaju wyroby z obsydianu. To właśnie z narzędzi zrobionych z tej skały pochodzenia wulkanicznego znany był prekolumbijski Teotihuacan.
Idąc Aleją Zmarłych zatrzymujemy się na chwilę przy niezwykłym muralu. Przedstawiony na nim jaguar jest oryginalnym malowidłem, jakie zachowało się po dawnych cywilizacjach. Temu zwierzęciu ludy prekolumbijskie oddawały niezwykłą cześć.
Dochodzimy do największej świątyni w Teotihuacan, będącej jednocześnie jego najbardziej znanym zabytkiem. Mowa oczywiście o Piramidzie Słońca (Piramide del Sol), która powstała około 100 roku naszej ery na planie niemal kwadratu. Jej podstawa ma wymiary 225 na 222 metry, a wysokość sięga 75 metrów, co czyni ją trzecią co do wielkości piramidą na świecie (po meksykańskiej piramidzie w Choluli i egipskiej Piramidzie Cheopsa w Gizie). Na jej szczyt prowadzi aż 248 stromych, kamiennych schodów. Dawniej znajdowała się tam świątynia, która jednak nie dotrwała do czasów nam współczesnych.
Tu kończymy zwiedzanie Strefy Archeologicznej Teotihuacan. Niesamowite jest to, że widzieliśmy te niezwykłe zabytki zarówno z lotu ptaka, jak i z poziomu terenu. Te obrazy zostaną z nami na długo.
Teraz mamy trochę czasu wolnego, który wykorzystamy na zakup pamiątek. Oprócz stojących na Alei Zmarłych sprzedawców, sklepiki z pamiątkami znajdują się również wzdłuż drogi prowadzącej do wyjścia. Tam kupujemy wielokolorowy bieżnik na stół, który rozświetli i pięknie ozdobi nasz dom. A skoro Teotihuacan znane było z wyrobów z obsydianu, na naszej półce nie może zabraknąć boga Słońca i Księżyca wykonanych właśnie z tej niezwykle twardej skały.
Wracamy do autokaru, który czeka na nas na parkingu oznaczonym numerem 2, koło bujnych kaktusów. Ruszamy w drogę powrotną do meksykańskiej stolicy. Mamy tam do zrealizowania ostatni punkt programu wycieczki, jakim jest wizyta 👉w Sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe. A wieczorem czeka nas jeszcze lot powrotny na Półwysep Jukatan do Cancun.
POZDRAWIAMY☺
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz