poniedziałek, 9 września 2024

POLSKA POŁUDNIOWO-WSCHODNIA - DZIEŃ 10 - Przeworsk - zespół pałacowo-parkowy i Muzeum Pożarnictwa

Z wizytą u Lubomirskich.

POLSKA POŁUDNIOWO-WSCHODNIA - DZIEŃ 10


Dziś o poranku żegnamy się z pięknym 👉Przemyślem. Opuszczamy wygodne mieszkanie, w którym spędziliśmy ostatnie trzy noce i ruszamy w dalszą drogę. Zanim jednak na dobre opuścimy miasto, podchodzimy do usytuowanego na ulicy Tatarskiej 👉kościoła i klasztoru sióstr karmelitanek bosych. Nie udało nam się go odwiedzić w minionych dniach, liczymy więc na sukces dzisiaj.
A po wizycie na terenie klasztoru wyjeżdżamy już na dobre z Przemyśla i kierujemy się na północny zachód do oddalonego o 50 kilometrów Przeworska. 

PAŁAC LUBOMIRSKICH


Tym, co przyciągnęło nas do tego raczej mało znanego miasteczka jest zespół pałacowo - parkowy, będący, począwszy od 1613 roku, dawną siedzibą rodową Lubomirskich.


Na miejsce przyjeżdżamy kilkanaście minut przed godziną 11, by zdążyć na pierwsze zwiedzanie z przewodnikiem. Dzień dzisiejszy okazuje się być dniem darmowego wstępu, więc biletów kupować nie musimy.
Zwiedzanie zaczynamy od wizyty w pałacu, którego historia sięga początku XIX wieku, kiedy to w 1807 roku zakończono jego budowę. Pałac powstał na fundamentach wcześniejszego, niewielkiego dworu renesansowego z XVI wieku. Jednak kształt budynku, jaki widzimy dzisiaj, pochodzi z połowy XIX wieku, kiedy to pałac rozbudowano. 
Inicjatorką budowy pałacu była tak zwana "pani na Łańcucie", czyli księżna Izabela z Czartoryskich Lubomirska. Przeworsk, jako miejscowość położona blisko Łańcuta, stała się dla niej atrakcyjnym miejscem do budowy rezydencji przeznaczonej dla Henryka Lubomirskiego, jej dalekiego krewnego. Mając cztery córki, otoczyła małego Henryka matczyną miłością, wychowując go i traktując jak własnego syna.
Na początek poznajemy parter pałacu, gdzie prezentowane są różne wystawy. Mamy tu ekspozycję historyczną, poświęconą historii Przeworska i okolic, a także ekspozycję etnograficzną, prezentującą dawne stroje i wnętrza chat. Tę część zwiedzamy sami.







Następnie, zgodnie ze wskazaniem przewodnika, udajemy się na piętro pałacu, gdzie poznajemy wnętrza i pamiątki pozostałe po rodzie Lubomirskich. Mijamy kolejne apartamenty mieszkalne i sale reprezentacyjne. Na nie lada gratkę trafiamy w Salonie Różowym. Znajduje się tutaj obraz zatytułowany "Madonna z Dzieciątkiem", do niedawna uznawany za zaginiony w czasie II wojny światowej. Odnaleziony na aukcji w Japonii, wrócił po wielu latach na swoje miejsce. Za jego autora uznaje się włoskiego malarza Alessandro Turchiego, choć niektóre źródła mówią, że obraz namalował sam Tycjan.


Ciekawostką są zachowane włóczki, które pomimo sędziwego wieku, po dziś dzień zachowały swoje intensywne kolory.


Przechodzimy przez buduar księżnej do gabinetu księcia.



W gabinecie księcia mamy kolejną niezwykłą ciekawostkę, którą jest oryginalna mapa Galicji, pochodząca z czasów Lubomirskich.


I jeszcze jedna ciekawostka. Na wyposażeniu rezydencji Lubomirskich znajdowała się również przewoźna toaleta, którą zabierano ze sobą w podróże.


Jeszcze wizyta w sypialni i przez paradną klatkę schodową przechodzimy do jadalni, w której zachowały się naczynia z serwisu herbowego Henryka Lubomirskiego.





A oto i sam Henryk Lubomirski przedstawiony jako Geniusz Sławy. W pałacowych wnętrzach odnajdziemy również inne obrazy z wizerunkami Lubomirskich.


Niezwykłym rozwiązaniem jak na XIX-wieczny obiekt jest centralne ogrzewanie, umieszczone w rogach pomieszczeń pod jego posadzką.


Dochodzimy do Sali Balowej. Tu największym zabytkiem jest fortepian koncertowy berlińskiej firmy Bechstein, pochodzący z 1865 roku.




Wracamy na klatkę schodową. Ta, poza głównymi, paradnymi schodami, miała poprowadzone równolegle wąskie schody dla służby.


Na piętrze pałacu znajduje się tak zwana kuchnia podręczna, gdzie zachowała się oryginalna zabudowa szafek i przeszklonych witryn. Prezentowana tu jest kolekcja szkła i zastaw stołowych z czasów Lubomirskich. Ciekawostką jest lodówka, która do utrzymania chłodu nie potrzebowała prądu. Jej wnętrze wypełniano lodem, a grube ściany zapewniały izolację.






Tu kończy się nasze zwiedzanie pałacu z przewodnikiem. Jednak to nie koniec wizyty w muzeum. Przechodząc koło pomnika - ławeczki Andrzeja Lubomirskiego, ostatniego ordynata przeworskiego, dochodzimy do przeszklonej oranżerii.



Niestety oranżeria jest dzisiaj zamknięta, a pięknym i bujnym roślinom możemy przyjrzeć się jedynie przez okna. Za to w jej sąsiedztwie znajduje się Oddział Historii Pożarnictwa Muzeum w Przeworsku. 

MUZEUM POŻARNICTWA


Powstanie Muzeum Pożarnictwa w Przeworsku zawdzięczamy Leonowi Trybalskiemu, kolekcjonerowi oraz twórcy i pierwszemu kustoszowi muzeum.


W muzealnych wnętrzach odnajdziemy zabytkowe wozy strażackie, motopompy, a nawet hełmy pochodzące jeszcze z galicyjskich czasów. Tu również prezentowana jest kolekcja powozów, wśród których odnajdziemy jeden ozdobiony herbem Lubomirskich.











Przez otaczający cały kompleks park wracamy na parking do samochodu.



Opuszczamy teren zespołu pałacowo-parkowego w Przeworsku, skąd ruszamy w dalszą drogę. Kierujemy się na północ do Leżajska. Po drodze przejeżdżamy koło niewielkiego Zalewu "Czyste", gdzie naszej uwadze nie umyka bardzo ciekawy znak drogowy. Takiego jeszcze nie widzieliśmy 😁.



POZDRAWIAMY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz