Zdobywamy najwyższy szczyt województwa lubelskiego.
POLSKA POŁUDNIOWO-WSCHODNIA - DZIEŃ 7
Prosto ze zwiedzania zabytkowej, drewnianej 👉cerkwi w Radrużu przyjechaliśmy do miejscowości Huta Lubycka. Z Podkarpacia wróciliśmy jeszcze na chwilę do województwa lubelskiego, by zdobyć jego najwyższy szczyt. Położony on jest w północnej części Południoworoztoczańskiego Parku Krajobrazowego.
Zatrzymujemy się w centrum niewielkiej Huty Lubyckiej, przy Źródle "Krynica", które jak informuje tablica, wykorzystywane jest przez mieszkańców od pięciu stuleci.
Przez Hutę Lubycką przebiegają znakowane szlaki piesze, za których wskazaniem mamy w planie dojść na Krągły Goraj. Jednak okazuje się to nie takie proste...
Na początek ruszamy zgodnie ze wskazaniami żółtego szlaku. Początkowo wiedzie on asfaltową drogą przez wieś, by tuż za nią odbić lekko w prawo w kierunku lasu. I tu pojawił się pierwszy problem - wycinka drzew i stojący znak "zakaz wstępu". Co gorsza, wycinka właśnie trwa, bo słychać, a po chwili również widać ogromne pojazdy transportujące ścięte drewno z lasu. Trzeba nieco skorygować plany.
Wracamy kilkadziesiąt metrów do rozwidlenia dróg, wybierając teraz tę drugą, którą prowadzi szlak rowerowy "Przez Goraje". Tu już żadnych niepokojących znaków nie ma. I tak sobie idziemy jakieś 600 metrów, gdy nagle kilka metrów przed nami upada drzewo - centralnie w poprzek naszego szlaku! To już jest mocne przegięcie! Żadnych ostrzeżeń, żadnych znaków o prowadzonej wycince w tym miejscu. Dla własnego bezpieczeństwa postanawiamy obejść wycinkę jeszcze szerszym łukiem, by jak najbardziej oddalić się od nieodpowiedzialnych leśników.
Leśnymi ścieżkami odbijamy na północ, by od drugiej strony wejść na żółty szlak. Tym razem już udaje się bez niespodziewanych przygód. Choć ten odcinek szlaku nie jest zbyt często uczęszczany, przez co musimy pokonać nieco bardziej zarośnięte miejsca, ostatecznie bez większych problemów dochodzimy do wygodnej, utwardzonej betonowymi, ażurowymi płytami drogi. Tu skręcamy w prawo, zmieniając kolor szlaku na niebieski. Po chwili jednak dobija do nas ponownie szlak żółty, który wiódł bardziej naokoło.
Po około 300 metrach schodzimy z betonowej drogi w lewo do lasu, by po kolejnych 200 metrach ponownie skręcić w lewo, zgodnie ze wskazaniem żółtej strzałki na drzewie. Ta kieruje już bezpośrednio na szczyt.
W drodze na szczyt mijamy betonowy bunkier z czasów II wojny światowej. To jeden z elementów tak zwanej Linii Mołotowa, czyli sowieckiego pasa umocnień wytyczonego na granicy III Rzeszy i ZSRR, po podziale Polski między te dwa państwa.
Od bunkra mamy kilka metrów dość stromego podejścia na szczyt. Osiągamy w końcu wysokość 389 metrów nad poziomem morza, zdobywając Krągły Goraj. Znajdujemy się na najwyższym szczycie województwa lubelskiego.
Krągły Goraj jest jednym ze szczytów zaliczanych do 👉Korony Polski. Dla nas to ostatni z wierzchołków, jaki brakował do zdobycia złotej odznaki Korony Polski.
Trzymając się tych samych ścieżek i szlaków wracamy do Huty Lubyckiej.
W czasie przejścia skrajem łąki dostrzegamy niezwykłego owada. To kojarzona z klimatem tropikalnym modliszka. Jak się jednak okazuje, te drapieżne owady występują również w Polsce.
Droga powrotna mija bez spotkań z leśnikami i bezpiecznie dochodzimy na parking w Hucie Lubyckiej.
Przed nami teraz 100-kilometrowy przejazd do Przemyśla, w którym spędzimy najbliższe trzy noce. Mamy zarezerwowane wygodne, nowoczesne mieszkanie blisko centrum, które mamy nadzieję będzie dobrym miejscem wypadowym do poznania bliższej i dalszej okolicy.
Zanim jednak Przemyśl, zatrzymujemy się w dobrze już nam znanym Horyńcu-Zdroju, u naszego Gospodarza. Tym razem jednak nie na nocleg, a na pyszny i syty obiad.
A po posiłku już niemal tylko przejazd. Niemal, bo zatrzymujemy się jeszcze 👉w Chotyńcu.
POZDRAWIAMY☺
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz